Deborah Franklin, mieszkanka Radlett w hrabstwie Hertfordshire, odpowiada przed sądem za osiem czynów o charakterze nieobyczajnym wobec chłopca poniżej 14. roku życia, który w czasie opisywanych zdarzeń miał mieć od 9 do 13 lat. Oskarżona nie przyznaje się do winy i zaprzecza wszystkim zarzutom.
Kobieta poznała chłopca, gdy miał 9 lat i trafił do jej klasy w szkole przygotowawczej w Hertfordshire. Wkrótce miała zacząć pojawiać się w jego domu jako prywatna korepetytorka, co miało przełożyć się na częsty kontakt z dzieckiem i jego rodziną - opisuje "Daily Mail".
Mężczyzna, który dziś ma ponad 40 lat, zeznawał w sądzie w poniedziałek. Twierdzi, że dopiero po latach część wspomnień zaczęła go obciążać, gdy lepiej rozumiał znaczenie tego, co miało się wydarzyć. Pokrzywdzony opisuje, że nauczycielka pozwalała mu się dotykać po piersiach, sama go całowała i dotykała. - Jestem twoją dziewczyną. Musimy być ostrożni - miała do niego powiedzieć. Gdy chłopiec miał 10 lat, nauczycielka posunęła się dalej.
Związała mnie. Byłem przywiązany do łóżka i miałem związane oczy. Poddałem się i zaufałem jej. Chodziło głównie o doznania w moim ciele. Była zaskoczona, że mi się to nie podobało - cytuje zeznania "Daily Mail".
Gdy chłopiec miał 14 lat, miało dojść do pierwszego kontaktu seksualnego w łóżku nauczycielki.
Prokurator Gavin Pottinger przekonywał ławę przysięgłych, że sprawa dotyczy działań o charakterze nieobyczajnym, których miała dopuszczać się nauczycielka wobec swojego ucznia. Zapowiadał, że w sprawie mają pojawić się zeznania znajomych i rodziny mężczyzny, a także materiały, które - według oskarżenia - pokazują charakter relacji między uczniem a nauczycielką.
Mężczyzna zgłosił sprawę policji w marcu 2024 r. Franklin pozostaje na wolności - dodaje "Daily Mail".