W poniedziałek w sądzie w Plymouth rozpoczął się proces Lindsay Clancy. Kobieta pojawiła się na sali sądowej na wózku inwalidzkim, a w trakcie wyboru ławy przysięgłych sprawiała wrażenie wycofanej i praktycznie nieokazującej emocji - podaje "New York Post".
Clancy odpowiada za śmierć trójki dzieci: pięcioletniej Cory, trzyletniego Dawsona oraz ośmiomiesięcznego Callana. Prokuratura zarzuca jej, że 24 stycznia 2023 r. udusiła dzieci w piwnicy rodzinnego domu, używając opasek do ćwiczeń.
Sednem procesu ma być ocena, czy Lindsay Clancy znajdowała się w stanie psychozy poporodowej, dodatkowo nasilonej przez przyjmowane leki. Obrona zapowiada wniosek o uniewinnienie z powodu niepoczytalności. Adwokat Kevin Reddington ma przekonywać, że oskarżona cierpiała na ciężką postać psychozy poporodowej i miała słyszeć głos nakazujący jej dokonanie zabójstw - opisuje serwis.
Kluczowa ma być rola medyków. Z jednej strony obrona ma przedstawić specjalistów, którzy wyjaśnią, na czym polega psychoza poporodowa, jakie leczenie stosowano u Clancy i jakie leki miała przyjmować. Prokuratura ma powołać własnych biegłych. Ich zadaniem będzie przekonanie ławy przysięgłych, że Clancy nie przechodziła załamania psychicznego, lecz zachowała na tyle jasny osąd sytuacji, by zaplanować dzień w sposób umożliwiający pozostanie sam na sam z dziećmi i dokonanie zabójstw.
Po śmierci dzieci Lindsay Clancy miała podjąć próbę samobójczą. Kobieta przecięła nadgarstki i szyję, a następnie wyskoczyła z okna na drugim piętrze. Skutkiem tych obrażeń jest paraliż od pasa w dół - podaje "New York Post".
Sama Lindsay, jak i jej mąż Patrick, złożyli pozwy przeciw lekarzom prowadzącym leczenie. Mieli nie rozpoznać u niej psychozy poporodowej i choroby afektywnej dwubiegunowej.
Proces zaplanowano na dwa miesiące, a w sprawie może pojawić się nawet do 200 świadków, w tym Patrick Clancy.