Australia wściekła po śmierci 19-latek. Chodzi o karę dla sprawców

Jak podaje "The Guardian", rząd Australii naciska na władze Laosu, by postawiły surowsze zarzuty po śmierci dwóch 19-letnich Australijek, zatrutych metanolem pod koniec 2024 r. w Vang Vieng. Rodziny Bianki Jones i Holly Morton-Bowles są rozczarowane, bo sprawcom grozi maksymalnie rok więzienia.

Holly i Bianka zmarły w Laosie.Holly i Bianka zmarły w Laosie.
Źródło zdjęć: © X
Mateusz Kaluga

Australijski rząd zapowiada dalsze działania dyplomatyczne po informacjach o planowanych, łagodniejszych zarzutach w sprawie śmiertelnego zatrucia metanolem w Laosie. Zginęły wtedy Bianca Jones i Holly Morton-Bowles z Melbourne, obie miały po 19 lat i podróżowały po kraju w Azji Południowo-Wschodniej - przypomina "The Guardian"

Do tragedii doszło pod koniec 2024 r., gdy nastolatki miały zostać śmiertelnie otrute metanolem podczas picia alkoholu w hostelu w Vang Vieng. W wyniku tego samego alkoholu zmarli także Brytyjka, Amerykanin oraz dwie Dunki.

Według informacji przytaczanych przez "The Guardian", śledztwo w Laosie miało zostać zakończone w piątek, a władze miały przygotowywać się do postawienia dwóch zarzutów, za które grozi do roku więzienia i maksymalna grzywna w wysokości 1,6 tys. dol. australijskich (ok. 4 tys. zł).

Ojciec Holly, Shaun Bowles, podkreślał w australijskim radiu 2GB, że rodzina została uprzedzona, jakiego typu zarzuty mogą się pojawić. - To dla nas druzgocąca wiadomość - przekonuje.

Bowles przekazywał też, że z rozmów wynikało mu, iż postępowanie może koncentrować się na osobach odpowiedzialnych za przygotowanie alkoholu, który według ustaleń miał być skażony. Zaznaczał jednocześnie, że bliscy nie są pewni, czy to właściwe osoby, bo w sprawie pojawiało się wiele sprzecznych relacji i trudno jednoznacznie wskazać winnych.

Krytycznie o spodziewanych zarzutach wypowiadał się także ojciec Bianki, Mark Jones, w rozmowie z australijską telewizją ABC. Przekonywał, że maksymalnie rok więzienia i grzywna 1,6 tys. dol. australijskich nie oddają wagi tego, co się stało, skoro zginęła jego córka, jej przyjaciółka Holly i jeszcze trzy kobiety.

Matka Bianki, Michelle Jones, oceniała w ABC, że taki finał wygląda tak, jakby życie ofiar nie miało znaczenia. - To tak, jakby ich życie w ogóle nie miało znaczenia. Jesteśmy tym wszystkim po prostu przerażeni - mówiła.

Szefowa australijskiej dyplomacji Penny Wong informowała, że rząd jest mocno rozczarowany i sfrustrowany, a zarzuty powinny odpowiadać powadze tragedii.

Wybrane dla Ciebie