Vickrum Digwa, skazany za zabójstwo 18-letniego Henry'ego Nowaka, twierdzi, że w więzieniu naruszane są jego prawa człowieka. Mężczyzna odbywa karę dożywotniego pozbawienia wolności w zakładzie karnym HMP Frankland, jednym z najpilniej strzeżonych więzień w Wielkiej Brytanii. Chciał zostać przeniesiony do placówki o niższym rygorze, jednak jego wniosek został odrzucony.
23-letni Digwa został skazany na dożywocie z możliwością ubiegania się o zwolnienie najwcześniej po 21 latach. W grudniu 2025 r. śmiertelnie ugodził nożem studenta Henry'ego Nowaka w Southampton.
Po ataku próbował przekonać policjantów, że to on padł ofiarą rasistowskiego napadu. Jak później ustalił sąd, była to nieprawdziwa wersja wydarzeń.
"Prawdziwe oblężenie". Olbrzymie zainteresowanie Lewandowskim w Chicago
Henry był kochanym, pracowitym i ambitnym młodym człowiekiem z obiecującą przyszłością. Ty, Vickrum Digwa, zamordowałeś go. Odbrałeś mu życie, które dopiero się zaczynało, a jego rodzinie zadałeś ból, który pozostanie z nią na zawsze - mówił sędzia podczas ogłaszania wyroku.
Obecnie Digwa przebywa w więzieniu HMP Frankland w hrabstwie Durham. Zakład ten nazywany jest przez brytyjskie media "Potworna rezydencja", ponieważ odbywają tam karę jedni z najgroźniejszych przestępców w kraju, w tym seryjni mordercy i sprawcy głośnych zbrodni.
Digwa dołączył do grona morderców takich jak Levi Bellfield, seryjny morderca i gwałciciel znany z zamordowania uczennicy Milly Dowler oraz Wayne Couzens, były policjant skazany za porwanie, zgwałcenie i zabójstwo Sarah Everard.
Zabił 18-letniego Polaka. Służba podjęła decyzję
Według informacji brytyjskiego "The Sun" Digwa obawia się ataku ze strony innych więźniów. Z tego powodu praktycznie nie opuszcza swojej celi. Jedzenie jest dostarczane mu na miejsce, a na codzienny spacer wychodzi wyłącznie w eskorcie czterech funkcjonariuszy służby więziennej.
Wszystko jest dostarczane do jego celi, nawet jedzenie. Nie chce postawić nogi na oddziale, bo wie, co mogłoby go tam spotkać. Poprosił nawet o umieszczenie go w izolacji podczas rozpatrywania wniosku o przeniesienie - powiedziało źródło cytowane przez "The Sun".
Jak podaje gazeta, Digwa argumentował, że ograniczony kontakt z ojcem i bratem narusza jego prawa człowieka. Liczył, że po przeniesieniu do więzienia kategorii B będzie mógł częściej utrzymywać z nimi kontakt.
Służba więzienna nie zgodziła się jednak na zmianę miejsca odbywania kary. Rzecznik brytyjskiej administracji więziennej podkreślił, że skazany jest osadzony zgodnie z wagą popełnionego przestępstwa. Na tym problemy Digwy się nie kończą.
Razem z ojcem i bratem usłyszał także zarzuty dotyczące posiadania niebezpiecznej broni. Podczas przeszukania rodzinnego domu śledczy znaleźli między innymi maczety, miecze, noże typu ninja, kastety, pałkę teleskopową oraz broń łańcuchową manriki-gusari. Cała trójka nie przyznaje się do winy, a proces w tej sprawie ma rozpocząć się we wrześniu 2027 r.