Do dramatycznych wydarzeń doszło 29 grudnia ubiegłego roku. Około godziny 5:30 rano Daley odebrał z centrum Leicester dwudziestokilkuletnią kobietę, która chciała bezpiecznie wrócić do domu.
W trakcie podróży kierowca nagle zjechał do zatoczki przy Soar Valley Way, w pobliżu Fosse Park. Na miejscu, grożąc pasażerce nożem i śmiercią, dokonał napaści na tle seksualnym i gwałtu. Po wszystkim porzucił swoją ofiarę w zatoczce i odjechał - podaje "Daily Star".
Kobieta wykazała się niezwykłą przytomnością umysłu i natychmiast skontaktowała się z policją w Leicestershire. Dzięki szybkiemu działaniu oraz wykorzystaniu miejskiego monitoringu i systemu kamer czytających tablice rejestracyjne, funkcjonariuszom udało się namierzyć jego Toyotę Auris. Daley został zatrzymany na Vaughan Way w centrum miasta zaledwie godzinę po ataku.
Przejrzeli telefon 33-latka. Wstrząsające odkrycie
Podczas aresztowania kierowca, który znajdował się pod wpływem kokainy, próbował zniszczyć swój telefon komórkowy, by zatrzeć ślady. Szybko wyszło na jaw, dlaczego to robił - policjanci odkryli na urządzeniu nieprzyzwoite zdjęcia dzieci oraz materiały przedstawiające czynności seksualne ze zwierzętami.
Choć mężczyzna przyznał się do posiadania nielegalnych materiałów, stanowczo zaprzeczył oskarżeniom o gwałt. Zmusiło to jego ofiarę do ponownego przeżycia traumy i złożenia zeznań przed sądem. Ława przysięgłych w Leicester Crown Court nie miała jednak wątpliwości. Adam Daley został uznany za winnego gwałtu, napaści na tle seksualnym, kierowania gróźb karalnych oraz posiadania noża w miejscu publicznym bez uzasadnionego powodu.
Usłyszał już wyrok. 16 lat pozbawienia wolności. Nałożono na niego również bezterminowy nakaz prewencyjny dla przestępców seksualnych oraz zakaz zbliżania się do ofiary. Dodatkowo, w osobnym postępowaniu w kwietniu, Daley przyznał się do prowadzenia pojazdu pod wpływem narkotyków, za co otrzymał 20-miesięczny zakaz prowadzenia pojazdów oraz karę grzywny.