Ciała do dziś nie odnaleziono. Zapadł wyrok ws. zabójstwa sprzed 30 lat
We wtorek Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał wyrok ws. zabójstwa sprzed niemal 30 lat i za dokonanie zbrodni skazał Piotra Z. i Macieja P. na długoletnie więzienie. Ciała zabitego Marka M. do dziś nie odnaleziono. Ustalono jednak, że w ostatnich godzinach życia mężczyzna był duszony i uderzany metalowym lewarkiem w głowę.
Sąd Okręgowy w Poznaniu uznał obu oskarżonych za winnych zamordowania Marka M. w 1998 r., wymierzając Piotrowi Z. karę 15 lat więzienia, a Maciejowi P. 14 lat. Obaj oskarżeni zostali także zobowiązani do zapłaty nawiązki córce Marka M., w kwocie po 50 tys. zł. Wyrok nie jest prawomocny.
Zbrodnia sprzed 30 lat
Sprawa miała swój początek w 1998 roku. Wtedy, w kwietniu wszczęto poszukiwania zaginionego Marka M. Wówczas nie udało się go odnaleźć i ustalić co się z nim stało.
Dopiero po latach pojawiły się nowe dowody, które pozwoliły na ponowne otwarcie sprawy. Ustalono, że ofiara została wywieziona do lasu (w okolicy Rożnowa i Kowanówka), gdzie była duszona i uderzana metalowym lewarkiem w głowę.
Ciało zamordowanego ukryto, a należące do niego rzeczy wyrzucono do rzeki. Mimo zakrojonych na szeroką skalę poszukiwań, zwłok do dziś nie odnaleziono.
"Oskarżony chciał rozliczyć się z przeszłością"
Motywem zabójstwa miała być chęć zatuszowania udziału Piotra Z. i Macieja P. w procederze wyłudzania pieniędzy z banków za pomocą czeków bez pokrycia.
Proces w tej sprawie ruszył w listopadzie ub. roku. Wyrok zapadł we wtorek.
Znaleźliśmy się na tej sali przede wszystkim dlatego, że oskarżony Piotr Z. po latach chciał rozliczyć się z przeszłością. Złożył deklarację, że chciałby przyznać się do zabójstwa i chciałby wyjaśnić okoliczności tego czynu – podkreśliła w uzasadnieniu wyroku sędzia Katarzyna Wolff.
Sędzia wyjaśniła, że "obaj oskarżeni działali w zamiarze bezpośrednim, uzgodnili tę kwestię, że zabiją Marka M. i w tym celu właśnie wraz z nim udali się do lasu".
Przejmujące słowa córki
Po ogłoszeniu wyroku Piotr Z. ponownie przeprosił córkę ofiary, natomiast Maciej P. nadal utrzymuje, że jest niewinny.
Córka Marka M., która w chwili jego śmierci miała zaledwie dwa lata, podkreślała, że przez całe życie żyła w niewiedzy o losach ojca.
Sprawiedliwości chciałam tak naprawdę (…) i tego, żeby dowieść prawdy i dowiedzieć się co się stało. Pomimo tego, że nadal nie ma ciała, nie ma grobu, nie mogę postawić nawet świeczki tacie – powiedziała kobieta.
Prokurator Jacek Szymanowski uznał wyrok za satysfakcjonujący, zważywszy na brak ciała ofiary oraz poszlakowy charakter sprawy. "To była i jest trudna sprawa i jej trudność polega przede wszystkim na tym, że po pierwsze nie ma zwłok" - podkreślił prokurator.
Obrońcy oskarżonych zastanawiają się nad wniesieniem apelacji.
Źródło: PAP