Makabra na Bali. Ukrainka zalewała się łzami. Teraz ją przesłuchali
Policja odniosła się do doniesień dotyczących ukraińskiej blogerki Jewy Miszałowej w sprawie zabójstwa Igora Komarowa. W sieci pojawiły się spekulacje, że kobieta mogła być zamieszana w zbrodnię. Funkcjonariusze podkreślają jednak, że została przesłuchana wyłącznie jako świadek.
Informacje w tej sprawie przekazały indonezyjskie media Tribun News oraz Kompas, powołując się na lokalną policję. Śledczy zaznaczają, że Miszałowa nie została zatrzymana ani aresztowana.
Nie podjęto wobec niej żadnych środków. Policja na Bali nie zatrzymała tej osoby - powiedział rzecznik policji Aria Sendi.
Śledczy podali, że Miszałowa była przesłuchiwana jedynie w celu odtworzenia przebiegu wydarzeń związanych z porwaniem jej partnera. Policja zdementowała pojawiające się w internecie spekulacje o jej rzekomym współudziale w zbrodni.
Podkreślono, że nie ma żadnych dowodów ani przesłanek wskazujących na to, że kobieta mogła brać udział w planowaniu lub przeprowadzeniu zabójstwa.
Miszałowa, przypomnijmy, niedawno opłakiwała śmierć Komarowa w mediach społecznościowych. Podkreśliła, że był dla niej niezwykle ważny.
Makabryczna śmierć Ukraińca
28-letni Ukrainiec Igor Komarow został porwany na Bali w połowie lutego. Jego poćwiartowane szczątki odnaleziono na wschodnim wybrzeżu wyspy.
W sprawie zatrzymano jednego podejrzanego. Mężczyzna wynajął samochód, posługując się fałszywym paszportem. Kolejnych sześciu cudzoziemców jest poszukiwanych.
Wcześniej w internecie pojawiło się nagranie, na którym porwany Ukrainiec mówił, że sprawcy żądają 10 milionów dolarów okupu. Wideo opublikowano 21 lutego.
Służby podkreślają, że nie ma dowodów na powiązania podejrzanych z międzynarodową siatką przestępczą. Nie potwierdzono też doniesień o rzekomych związkach ojca ofiary ze światem przestępczym - donosi tsn.ua.