Potworna tragedia na Bali. Ukraińska blogerka tonie we łzach
Najpierw został porwany, a potem musiał znosić tortury, po których został zamordowany. Straszna śmierć Igora Komarowa na Bali to ogromny cios dla jego ukochanej. Ukraińska blogerka zamieściła w sieci kolejne nagrania, na których zalewa się łzami.
Igor Komarow został porwany i zamordowany na Bali. Jego rozczłonowane ciało znaleziono pod koniec lutego. Dopiero badania DNA wykazały, że to rzeczywiście zwłoki Ukraińca.
Na Bali przebywał on z ukochaną Yevą Mischalovą. Spędzili razem m.in. walentynki. Kobieta nie może się pogodzić z utratą partnera.
To jest mój ból. To jest moje nieszczęście. Muszę to jakoś przeżyć. I bardzo ważne jest, jacy ludzie są obok mnie - tacy, którzy wiedzą, jak dobrać właściwe słowa - powiedziała zapłakana na Instastories. - Dziś znów płaczę, milionowy raz. Ale oni za każdym razem mnie wysłuchują. Oni są przy mnie. Bardzo ważne jest to, że w obliczu tej tragedii bliscy są obok mnie - kontynuowała.
Na Instagramie ujawniła też, że ciągle dzwoni do siostry, by porozmawiać o żałobie. Zaznaczyła jednocześnie, że zawsze otrzymuje od niej odpowiednie wsparcie.
Teraz nie mogę już nic zrobić. Niestety, nie mam żadnych przyjemności w życiu, poza kontaktami z rodziną. Nie mam sił pracować - dodała Mishalova.
Trwa śledztwo
Trwa śledztwo po uprowadzeniu i zamordowaniu Komarowa. Organy ścigania wytypowały sześciu podejrzanych w tej sprawie. Są oni poszukiwani przez Interpol.
Według śledczych cztery osoby opuściły terytorium Indonezji, a dwie mogą nadal przebywać w kraju - przekazało BBC News ukraińskie MSZ.