Bronwen James odpowiada przed sądem za cztery zarzuty dotyczące aktywności seksualnej z nastoletnim uczniem. Kobieta nie przyznaje się do winy. Prokuratura twierdzi, że po wymianie flirtujących wiadomości na Snapchacie miała zabrać chłopca do swojego domu, gdzie miało dojść do intymnych uniesień. Tę wersję przedstawił nastolatek. James wszystkiemu zaprzecza.
Podczas składania zeznań 30-latka dużo mówiła o swoim podejściu do pracy. Przyznała, że zależało jej na tym, aby uczniowie ją lubili. Jej styl nauczania miał być bardzo swobodny, a żarty z uczniami czasem przekraczały granice stosowne dla relacji nauczyciel-uczeń.
To nigdy nie miało charakteru seksualnego. Po prostu żartowaliśmy z różnych rzeczy. Pojawiały się pewne niestosowne komentarze. Nie chciałam niszczyć relacji nauczyciel-uczeń, którą zbudowałam z klasą, i chciałam, żeby mnie lubili - mówiła.
Jak opisuje "Daily Mail", James już wcześniej otrzymała pisemne ostrzeżenie w innej szkole za wymianę wiadomości z uczniem. Zapytana przez prokuratora, dlaczego mimo tego ponownie kontaktowała się z uczniem poza szkołą, odpowiedziała:
Nie wiem. Myślę, że chciałam być lubiana. Nie chciałam nikogo zawieść. Łatwo ulegałam wpływom. Chciałam być postrzegana jako miła osoba - tłumaczyła.
"Bałam się"
Najważniejsze przyznanie dotyczyło jednak jej pierwszych zeznań złożonych policji. Początkowo powiedziała funkcjonariuszom, że nastolatek nigdy nie był w jej domu ani w jej samochodzie. Później przyznała, że przynajmniej raz odwiozła go do domu, a wcześniejsze słowa były nieprawdziwe.
Wiedziałam, że już wcześniej dostałam pisemne ostrzeżenie i że samo kontaktowanie się z nim było czymś niewłaściwym. Wiem, że nic seksualnego się nie wydarzyło i nie chciałam, żeby rozdmuchano to do czegoś, czym nie musiało się stać. Bałam się - wyjaśniała James.
Nauczycielka próbowała również wyjaśnić, dlaczego – jej zdaniem – chłopak miał po kilku latach przedstawić przeciwko niej tak poważne oskarżenia.
Nie wiem, dlaczego cztery lata później. Myślę, że może chciał wyglądać fajnie przed kolegami. Chciał pochwalić się kolegom, że był w związku z nauczycielką. Nie wiem, dlaczego to zrobił - powiedziała.
Wcześniej "Daily Mail" przytaczał relację chłopaka z wizyty w domu nauczycielki - Całowaliśmy się, potem poszło dalej. Powiedziałem: "idziemy na górę?", ona odpowiedziała: "tak" i uprawialiśmy seks. Ona się rozebrała, ja się rozebrałem i tak to się potoczyło - stwierdził