Zgłaszała gwałty. Prawda wyszła na jaw. Skandal na Wyspach

26-letnia Khloe Simmonds została skazana na 7,5 roku więzienia za fałszywe oskarżenia kilku mężczyzn o gwałt. Jak podaje "Irish Mirror", jej działania trwały przez blisko osiem lat i angażowały ogromne siły policji.

Fałszywe zgłoszenia gwałtów. Skandal.Fałszywe zgłoszenia gwałtów. Skandal.
Źródło zdjęć: © Facebook, Police
Mateusz Domański

Khloe Simmonds, transpłciowa kobieta, odpowiadała przed Harrow Crown Court (Wielka Brytania) za osiem przypadków utrudniania prac wymiaru sprawiedliwości. Sąd usłyszał, że między 2018 a 2026 rokiem wielokrotnie zgłaszała gwałty i poważne napaści seksualne, których w rzeczywistości miało nie być.

Skala sprawy była wyjątkowa. W pewnym momencie zgłoszenia Simmonds stanowiły aż 2,5 proc. wszystkich doniesień o gwałtach i poważnych przestępstwach seksualnych w rejonie Harrow. Kilku wskazanych przez nią mężczyzn zostało zatrzymanych i przesłuchanych. Jeden z nich pozostawał pod policyjnym dochodzeniem przez 88 dni.

Wielokrotnie składałaś fałszywe zawiadomienia o gwałcie między lipcem 2018 roku a styczniem 2026 roku. To był utrwalony schemat zachowania, a nie pojedyncze incydenty - mówił podczas ogłaszania wyroku sędzia John Lodge.

Jak opisuje "Irish Mirror", w lutym 2022 roku Simmonds poznała na Grindrze kucharza i zaprosiła go do swojego mieszkania. Gdy mężczyzna wyszedł, zadzwoniła pod numer alarmowy i oskarżyła go o gwałt oraz odurzenie jej substancją wrzuconą do napoju. Mężczyzna został zatrzymany i spędził około 20 godzin na komisariacie. Później określił całe doświadczenie jako "upokarzające".

W innej sprawie Simmonds oskarżyła o gwałt kierowcę taksówki. Śledczy sprawdzili jednak dane z pojazdu i ustalili, że podczas kursu samochód nie zatrzymał się, a jego prędkość nie spadła poniżej około 40 km/h. Prokurator stwierdził, że zapis ten całkowicie podważył jej wersję wydarzeń. Kierowca mówił później, że oskarżenie było dla niego traumatyczne.

Kolejny mężczyzna, muzyk poznany przez aplikację randkową, został zatrzymany po tym, jak Simmonds zgłosiła, że dopuścił się wobec niej przestępstwa seksualnego, gdy przebywał w jej mieszkaniu. Mężczyzna zapewniał policję, że między nimi nie doszło do żadnego kontaktu seksualnego. W oświadczeniu dla sądu podkreślił, że szczególnie bolesna była dla niego świadomość, iż niewinna osoba może zostać poddana tak poważnemu postępowaniu wskutek celowego kłamstwa.

Obrona wskazywała podczas procesu, że Simmonds zdiagnozowano autyzm i ADHD, a także że od lat zmaga się z uzależnieniem od alkoholu. Sąd uznał jednak wieloletni charakter jej działań i ich konsekwencje dla niesłusznie oskarżonych mężczyzn oraz policyjnych zasobów za na tyle poważne, że wymierzył jej karę siedmiu i pół roku pozbawienia wolności.

Wybrane dla Ciebie