Nie drgnęła mu powieka. Nagraliśmy Sebastiana M. Słuchał matki ofiary
20 lutego w Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim odbyła się kolejna rozprawa Sebastiana M. Mężczyzna jest oskarżony o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności.
Według prokuratury 34-latek we wrześniu 2023 roku doprowadził do zderzenia z osobową Kią. W aucie spłonęła trzyosobowa rodzina (Martyna i Patryk B. oraz ich 5-letni syn Oliwier). BMW prowadzone przez M. według biegłych poruszało się z prędkością powyżej 315 km/h.
W trakcie ubiegłotygodniowej rozprawy poruszające oświadczenie wygłosiła Małgorzata Duda. To matka tragicznie zmarłej Martyny B. i babcia Oliwiera B. Kobieta w oświadczeniu wygłoszonym w imieniu wszystkich członków rodzin odniosła się do zachowania M. i jego rodziny w czasie rozpraw.
Rozumiemy istotę prawa do obrony, jednak na ten moment dobór stwierdzeń, oświadczeń i słów, jakie - w między innymi w naszą stronę kieruje pan Sebastian - łamie nam serca. Cierpimy, panie Sebastianie - powiedziała łamiącym się głosem kobieta.
Małgorzata Duda zaznaczyła, że szczególnie oburzające jest twierdzenie M., że "ofiary wypadku nie zginęły w wyniku wypadku, a pożaru".
Cierpimy także przez szydercze wręcz stwierdzenia, że nasze dzieci zginęły w wyniku pożaru, a nie w wyniku wypadku. Cierpimy przede wszystkim dlatego, że pan albo nie rozumie co się stało, albo co gorsza rozumie doskonale, a przy tym nie potrafi jako dorosły mężczyzna wziąć na swoje barki jakiejkolwiek odpowiedzialności - powiedziała Duda, zwracając się bezpośrednio do Sebastiana M.
Nagraliśmy reakcję Sebastiana M. na te słowa. Oskarżony wysłuchał przejmującego oświadczenia bez emocji na twarzy. Nie wyraził skruchy i nie odniósł się do słów zapłakanej kobiety. Podczas, gdy Małgorzata Duda opowiadała o swoich uczuciach. M. przeszukiwał notatki. Nie miał problemu, aby patrzeć prosto w oczy matce i babci ofiar.
Sprawa Sebastiana M.
Sprawa Sebastiana M. stała się głośna, gdy mężczyzna niedługo po wypadku uciekł z Polski. Mężczyzna nie został zatrzymany przez służby po zdarzeniu. Nie zatrzymano jego dokumentów. Wyjechał do Niemiec, a następnie udał się drogą lądową do Turcji skąd odleciał do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Kierowca BMW nie chciał wrócić dobrowolnie do Polski na wezwanie prokuratury. Konieczne było wystawienie międzynarodowego listu gończego. Sebastian M. został sprowadzony do Polski w maju 2025 roku, bo skomplikowanym procesie ekstradycyjnym, w który zaangażowały się polskie władze.
Proces Sebastiana M. przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim ruszył we wrześniu 2025 roku. Kolejna rozprawa zapowiadana jest na 26 lutego.