Kulisy sprawy przypomina niemiecki "Bild". Jak czytamy, Anita S. zaginęła w grudniu 2019 r. Przez kilka lat sprawa pozostawała nierozwiązana. Przełom nastąpił dopiero w lutym 2023 r., gdy spacerująca po lesie kobieta wraz z psem odnalazła czaszkę ofiary. Jak ustalili śledczy, nosiła ona ślady działania ostrego narzędzia.
Prokuratura zarzuca Matthiasowi K. zabójstwo byłej partnerki po kłótni w mieście Witten w Nadrenii Północnej-Westfalii. Według aktu oskarżenia mężczyzna miał zadać kobiecie śmiertelny cios w szyję metalowym przedmiotem lub zabić ją w inny sposób. Następnie miał poćwiartować ciało i porzucić jego szczątki około 400 metrów od swojego ówczesnego miejsca zamieszkania. Głowę ofiary miał dodatkowo owinąć zieloną taśmą klejącą.
Już w 2020 r. Matthias K. trafił na 11 dni do aresztu, jednak został zwolniony z powodu niewystarczających dowodów. Po odnalezieniu czaszki śledztwo nabrało nowego tempa, a w lutym 2026 r. mężczyzna został ponownie zatrzymany.
Podczas pierwszego dnia procesu przed sądem zeznawał szef wydziału zabójstw, który przesłuchiwał oskarżonego po jego zatrzymaniu. - Powiedział podczas przesłuchania, że spacerował nad zalewem i łapał Pokemony - relacjonował policjant.
Śledczy postanowili sprawdzić dane z aplikacji Pokémon Go. Jak przekazali w sądzie, analiza lokalizacji nie potwierdziła wersji przedstawionej przez oskarżonego. - Dane lokalizacyjne z aplikacji pozwoliły obalić to alibi - zeznał funkcjonariusz.
Matthias K. podczas rozprawy nie odniósł się do zarzutów i skorzystał z prawa do milczenia. Jego obrońca Egbert Schenkel podkreślił, że klient od początku utrzymuje swoją niewinność. - Od samego początku mówił, że nie ma nic wspólnego z zaginięciem Anity - powiedział adwokat. To dopiero początek procesu, który będzie kontynuowany w najbliższych tygodniach.