Do makabrycznego wypadku doszło we wrześniu 2022 roku w hotelu Adelphi w Liverpoolu. 21-letnia Chloe, na co dzień pracująca w ośrodku wypoczynkowym w północnej Walii, przyjechała do miasta na przyjęcie zaręczynowe. Nocowała w pokoju numer 510, który dzieliła ze swoją koleżanką z pracy. To właśnie znajoma po powrocie z imprezy dokonała tragicznego odkrycia - znalazła 21-latkę martwą, przygniecioną przez masywny mebel - przypomina "The Sun".
Firma Britannia Hotels, do której należy obiekt, musi zmierzyć się z 20 zarzutami dotyczącymi naruszenia przepisów bezpieczeństwa, na które wskazuje przeprowadzona kontrola.
Znaczna część zarzutów dotyczy bezpośrednio pokoju, w którym nocowała Chloe - chodzi o brak odpowiednich zabezpieczeń i środków ostrożności, które zapobiegłyby przewróceniu się szafy.
Wstępna data trzytygodniowego procesu została wyznaczona na 15 listopada 2027 roku, a kolejne posiedzenie przygotowawcze ma odbyć się 4 grudnia tego roku.
"Była taka drobna i malutka"
Tragedia wstrząsnęła bliskimi 21-latki. Matka zmarłej, Nicola Williams, podzieliła się niezwykle wzruszającym wspomnieniem o córce:
Moim pieszczotliwym przezwiskiem dla niej było "Ptaszyna". Była taka drobna i malutka, a kiedy jadła, zachowywała się jak mały ptaszek. Była cicha, odzywała się tylko wtedy, gdy sytuacja tego wymagała. Jednak w ciągu ostatnich 12 miesięcy zaczęła wychodzić ze swojej skorupy. Nabierała pewności siebie i zyskała szerokie grono przyjaciół - podkreśliła załamana matka.