Do zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu w luksusowym apartamencie w Dubaju. Brooke George została zatrzymana i usłyszała zarzut morderstwa. Jeśli zostanie uznana za winną, może jej grozić kara śmierci przez rozstrzelanie. Kobieta twierdzi, że działała w samoobronie. Według jej wersji miała zostać zaatakowana i próbowała się bronić.
Jak ustalił dziennik "The Sun", w apartamencie w czasie zdarzenia miało znajdować się pięć osób: Brooke George, William Treeby, dwóch jego znajomych oraz pomoc domowa. Niedługo po śmierci Treeby’ego co najmniej jeden z obecnych tam mężczyzn miał kontaktować się z osobami w Wielkiej Brytanii.
Zdaniem organizacji Detained in Dubai, zajmującej się pomocą osobom zatrzymanym za granicą, te rozmowy oraz dane zapisane w telefonach świadków mogą okazać się kluczowe. Mogą pomóc ustalić dokładną kolejność wydarzeń, wskazać kolejne osoby mające informacje o sprawie oraz zabezpieczyć dowody, zanim zostaną usunięte.
Detained in Dubai przekazało informacje brytyjskim i emirackim władzom. Szefowa organizacji Radha Stirling podkreśliła, że w sytuacji, gdy obywatelka Wielkiej Brytanii może zostać skazana na śmierć za granicą, konieczne jest przeprowadzenie pełnego i bezstronnego śledztwa. - Sprawiedliwość nie może zależeć od niepełnych dowodów ani pominiętych kierunków dochodzenia - powiedziała Stirling.
W sprawie pojawił się również wątek przeszłości zmarłego mężczyzny. William Treeby miał wcześniej odpowiadać przed sądem w Wielkiej Brytanii w związku z zarzutami dotyczącymi udziału w spisku mającym na celu dostarczanie kokainy. Był także wcześniej skazany za bezprawne spowodowanie obrażeń oraz napaść.
Obrońcy Brooke George apelują, aby wszystkie osoby, które kontaktowały się z apartamentu po śmierci Treeby’ego, zostały przesłuchane. Ich zdaniem zabezpieczenie danych z telefonów może mieć duże znaczenie dla dalszego przebiegu sprawy.