Poruszenie na sali. Rozkuty Sebastian M. stanął przed obliczem sądu
Sebastian M. próbuje podważyć dowody, które policjanci wykonali w czasie oględzin miejsca zdarzenia. Oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku na A1 mężczyzna uważa, że oznaczenie śladów na szkicu po wypadku były błędne. - Która linia została przyjęta jako ślad hamowania? - pytał M., który pierwszy raz stanął bez kajdanek przed obliczem sądu.
Sebastian M. jest oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1 na wysokości Piotrkowa Trybunalskiego we wrześniu 2023 roku. Z dowodów zgromadzonych przez prokuraturę wynika, że prowadząc BMW jechał ok. 315 km/h uderzył w osobową Kię. W wypadku zginęła trzyosobowa rodzina.
Obrońca Sebastiana M. mec. Katarzyna Hebda i sam oskarżony próbują podważyć dowody, które zgromadzili śledczy. Najpierw zlecili ekspertyzę prywatną, która ma dowodzić, że to Kia mogła spowodować wypadek, bo "za późno zjechała z lewego pasa".
W trakcie rozprawy, która odbyła się 19 stycznia M. i jego pełnomocniczka próbowali z kolei podważyć szkic powypadkowy, przygotowany przez policjantów, którzy przyjechali na miejsce zdarzenia niedługo po samym wypadku. Według obrony, przygotowana dokumentacja zdjęciowa nie pokrywa się ze śladami hamowania nałożonymi na szkicu.
Według nas szkic nie zgadza się ze zdjęciami i chcemy dowiedzieć się, jaki był tok myślowy osób, które uczestniczyły w oględzinach - zwróciła się do sądu mec. Hebda.
M., który dotychczas sprawiał wrażenie nieobecnego w czasie procesu, aktywnie uczestniczył w zadawaniu pytań przesłuchiwanym policjantom. W pewnym momencie doszło do rozkucia oskarżonego i postawienia go bezpośrednio przed obliczem sądu.
Czy mogę prosić o rozkucie? Chciałbym bezpośrednio skonfrontować się z dowodami - powiedział pewnym siebie głosem Sebastian M., zwracając się do prowadzącej rozprawę sędzi Renaty Folkman.
Oskarżony chciał, aby zeznająca w trakcie procesu okazała naniesione na szkic ślady. Według prokuratury, obrona i oskarżony próbują podważyć "wiedzę i doświadczenie policjantki".
Jestem pytana o takie rzeczy, jakbym była w poddstawówce. Ja pracuję 18 lat w policji - oburzyłą się funkcjonariuszka z piotrkowskiej drogówki.
M. próbował też dowiedzieć się, dlaczego ślad przerywany na zdjęciach "oznaczony jest na szkicach jako ciągły". Według prokuratora, wszystkie odpowiedzi zawarte są w opisie przygotowanego przez policję dokumentu.
Dokument, który mnie obciąża, czyli szkic nie jest zgodny z tym, co wynika ze zdjęć - stwierdził M., patrząc w oczy sędzi Renaty Folkman.
Zamieszanie przed obliczem sądu trwało kilkanaście minut. W tym czasie Sebastian M. konsekwentnie zadawał pytania, które przygotował wraz z obroną. Sąd dopuścił M. do głosu i dopisał jego pytania do akt.
Sprawa Sebastiana M.
Proces dotyczy śmiertelnego wypadku na autostradzie A1, do którego doszło we wrześniu 2023 r. BMW prowadzone przez Sebastiana M. uderzyło w Kię, którą podróżowała trzyosobowa rodzina. Sprawa zyskała ogólnopolski rozgłos ze względu na okoliczności tragicznej śmierci trzech osób i ucieczkę podejrzanego.
M. nie został zatrzymany tuż po wypadku. Zbiegł z miejsca zdarzenia, a następnie wyjechał za granicę. Zatrzymano go na terenie Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Do kraju wrócił dopiero w maju 2025 r., a we wrześniu odbyła się pierwsza rozprawa.
Sebastian M. usłyszał zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku, za co grozi mu do 8 lat więzienia.