Śmierć 5-miesięcznego dziecka. Trwają intensywne poszukiwania ojca
Nie ma jeszcze listu gończego za ojcem 5-miesięcznego dziecka, które zmarło w szpitalu w Poznaniu. - Będzie wydany, jak sąd uwzględni wniosek prokuratury ws. tymczasowego aresztu. Powinno się to stać w ciągu dwóch tygodni - mówi o2.pl prok. Łukasz Wawrzyniak. Śledczy podejrzewają, że niemowlak mógł być maltretowany. Z naszych ustaleń wynika, że obcokrajowcy zamieszani w sprawę przebywali w Polsce legalnie.
5-miesięczne dziecko trafiło do szpitala przy ul. Wrzoska w Poznaniu 3 kwietnia. Lekarze zauważyli na jego ciele liczne ślady, m.in. siniaki, krwiaki na głowie i pękniętą kość czaszki. Jak udało nam się ustalić, dziecko miało też krwiak twardówki, częściej określany w medycynie jako wylew podspojówkowy.
Niemowlaka przywiozła do szpitala jego matka (obywatelka Gruzji) oraz 24-letni Mołdawianin. 5-miesięczne dziecko przeszło skomplikowaną operację. Niestety, 8 kwietnia przedstawiciele poznańskiej policji poinformowali, że życia niemowlaka nie udało się uratować.
Funkcjonariusze wraz z Prokuraturą Okręgową w Poznaniu zaczęli badać sprawę. Z ujawnionych przez śledczych informacji wynika, że obrażenia na ciele dziecka były bardzo rozległe, a ich charakter wskazuje na to, że powstawały przez długi czas. Służby ustaliły, że dziecko mogło być ofiarą maltretowania. Trzem osobom w sprawie postawiono już zarzuty.
Trzy osoby zostały zatrzymane i aresztowane. To matka dziecka i dwóch znajomych ojca dziecka. Oni również zajmowali się dzieckiem. Wszyscy mieli świadomość, że z niemowlakiem dzieje się coś niebezpiecznego, a jego stan zdrowia się pogarsza. W związku z tym cała trójka usłyszała zarzut narażenia dziecka na niebezpieczeństwa i ciężkiego uszczerbku na zdrowiu - mówi o2.pl prok. Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Prok. Wawrzyniak przekazał w rozmowie z o2.pl, że matka i jej dwóch znajomych (Mołdawianie w wieku 24 i 25 lat) nie tylko mieli świadomość stanu zdrowia dziecka, ale też nie powiadomili służb medycznych i nie udzielili dziecku pomocy. Kobieta tłumaczyła, że nie miała pojęcia, że dziecku dzieje się krzywda. Twierdziła, że obrażenia powstały, gdy była w Mołdawii na leczeniu zębów.
Jak udało nam się ustalić, wszystkie powiązane ze sprawą osoby przebywały w Polsce legalnie. Ojciec dziecka (który jest Gruzinem) również. Mężczyzna objęty jest zarzutami prokuratorskimi. Na razie trwają jego poszukiwania. Policja stara się go odnaleźć technikami operacyjnymi, działając w okolicach Poznania, ale też w innych rejonach Polski. Mężczyzna uciekł jeszcze przed przyjazdem kobiety do szpitala.
Kiedy prokuratura wystawi list gończy za Gruzinem? Na razie śledczy czekają na decyzję sądu ws. aresztu dla mężczyzny.
List gończy będzie wydany, jak sąd uwzględni wniosek prokuratury ws. tymczasowego aresztu. Powinno się to stać w ciągu dwóch tygodni, oczywiście pod warunkiem, że sąd podejmie decyzję na naszą korzyść. Jeżeli taka zostanie podjęta, prokuratura natychmiast wyda list gończy i rozpoczną się poszukiwania mężczyzny z imienia i nazwiska, z uwzględnieniem danych identyfikujących, a być może procedurą międzynarodową - tłumaczy w rozmowie z o2.pl prok. Łukasz Wawrzyniak.
"Fakt" informuje, że zakończyła się już sekcja zwłok dziecka. Biegli na razie nie są w stanie określić dokładnie przyczyny i mechanizmu śmierci dziecka. Z ustaleń "Faktu" wynika, że eksperci sądowi potrzebują do tego poszerzonych badań i pełnej analizy dokumentacji medycznej dziecka.
Wcześniej w rozmowie z o2.pl prok. Łukasz Wawrzyniak informował, że zarzuty dla rodziców dziecka i ich znajomych z Mołdawii mogą się zmienić, ale konieczne są pełne wyniki sekcji zwłok.
Nie przesądzamy niczego. Wszystko będzie uwarunkowane tymi wynikami i poszerzoną, kompleksową opinią biegłych - tłumaczy prok. Wawrzyniak w rozmowie z o2.pl.
Marcin Lewicki, dziennikarz o2.pl