Śmierć po bójce przed dyskoteką w Lubaniu. Pięć lat więzienia dla ochroniarza
32-letni Tomasz zmarł w szpitalu po bójce, która wybuchła przed jedną z dyskotek w Lubaniu. Na ławie oskarżonych zasiadł ochroniarz Przemysław J., któremu zarzucono spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym. W trakcie procesu sąd sygnalizował jednak możliwość zmiany kwalifikacji czynu. Teraz zapadł wyrok w tej głośnej sprawie.
Najważniejsze informacje
- Sąd skazał Przemysława J. na 5 lat więzienia za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym.
- Do zdarzenia doszło w październiku 2021 r. przed dyskoteką w Lubaniu; pokrzywdzony 32-latek zmarł w szpitalu.
- Wyrok nie jest prawomocny. Rodzina zapowiada odwołanie.
Nocna interwencja przed dyskoteką w Lubaniu (woj. dolnośląskie) zakończyła się tragedią. Po szarpaninie między 32-letnim Tomaszem a ochroniarzem Przemysławem J. mężczyzna trafił do szpitala i zmarł. Sprawa od początku miała złożony przebieg: oskarżony nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień podczas procesu, podtrzymując wcześniejsze zeznania.
Zapadł wyrok sądu w Jeleniej Górze ws. pobicia przed dyskoteką w Lubaniu
Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze uznał Przemysława J. za winnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, skutkującego śmiercią pokrzywdzonego, w warunkach przekroczenia granic obrony koniecznej. Kara to 5 lat pozbawienia wolności oraz zadośćuczynienie dla bliskich zmarłego. Orzeczenie zapadło w czwartek, 19 marca, i nie jest prawomocne. Oskarżony nie był obecny przy ogłoszeniu wyroku, a rodzina Tomasza zapowiedziała apelację.
Według ustaleń sądu, do zdarzenia doszło w nocy z 16 na 17 października 2021 r. przed klubem w Lubaniu. Między mężczyznami wywiązała się szarpanina; Tomasz miał uderzyć ochroniarza w twarz, na co ten odpowiedział dwoma ciosami. 32-latek upadł, podniósł się i ponownie przewrócił. Z miejsca interwencji zabrało go pogotowie; w szpitalu zmarł.
W sprawie znaczenie miały zeznania świadków oraz okoliczność, że oskarżony był ochroniarzem i znał sztuki walki. Badania toksykologiczne wykazały też, że w chwili zdarzenia był pod wpływem środków odurzających. Sędzia Paweł Wyrzykowski zaznaczył, że sąd analizował fragment zajścia poprzedzający ciosy zadane przez oskarżonego, bo to on rozstrzygał o granicach obrony koniecznej.
"Dla sądu zasadniczą kwestią było ustalenie tego fragmentu zdarzenia, który poprzedzał zadanie ciosu oskarżonego, czyli dlaczego oskarżony uderzył pokrzywdzonego" - powiedział sędzia Paweł Wyrzykowski w uzasadnieniu wyroku. Jak dodał, jeden ze świadków zeznawał na początku postępowania, że 32-latek uderzył ochroniarza pięścią i w niegrzeczny sposób zwrócił się do niego, gdy ten chciał pomóc w transporcie jednego z uczestników zabawy.
Sąd podkreślił, że sytuacja była niejednoznaczna i wymagała oceny całego przebiegu incydentu. "Czasami sytuacje nie są czarno-białe i taka była" - wskazał sędzia Wyrzykowski. Jednocześnie na niekorzyść oskarżonego przemówił fakt, że jako ochroniarz powinien umieć odeprzeć atak, nie narażając życia i zdrowia uczestników zajścia oraz że znajdował się pod wpływem narkotyków.
Oskarżony utrzymywał wcześniej, że próbował załagodzić sytuację i nie chciał wyrządzić krzywdy. W relacji złożonej przed procesem wyjaśniał, że zamierzał odprowadzić jedną z osób do samochodu, gdy doszło do szarpaniny. Rodzina zmarłego zapowiada odwołanie, dlatego sprawa może trafić do sądu II instancji. Do czasu uprawomocnienia wyroku orzeczenie sądu z Jeleniej Góry ma charakter nieostateczny.