Sternik jachtu się przyznał. Cztery osoby zginęły. Ruszył proces

19 września w Sądzie Okręgowym w Gdańsku rozpoczął się proces Marka O., sternika jachtu Galar Gdański I, oskarżonego o nieumyślne sprowadzenie katastrofy w ruchu wodnym. Do wypadku doszło w 2022 r. na Kanale Kaszubskim, w wyniku czego zginęły cztery osoby. Mężczyźnie grozi 8 lat więzienia.

Rozpoczął się proces w sprawie wywrócenia się jachtuRozpoczął się proces w sprawie wywrócenia się jachtu
Źródło zdjęć: © PAP | Andrzej Jackowski
Danuta Pałęga

Najważniejsze informacje

  • Proces dotyczy katastrofy jachtu Galar Gdański I z 2022 r.
  • Oskarżony Marek O. przyznał się do nieumyślnego spowodowania wypadku.
  • W wyniku zdarzenia zginęły cztery osoby, w tym kobieta w ciąży.

Na sali rozpraw obecni byli: oskarżony, jego obrońca oraz prokurator i pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych - członkowie rodzin ofiar i poszkodowanych. Pełnomocnik oskarżonego, adw. Krzysztof Kapuściński, złożył wniosek o mediację - podaje Polska Agencja Prasowa. Jak powiedział: "Skutki są tragiczne dla każdego. (...) Być może istniałaby szansa do porozumienia".

Sąd oddalił jednak wniosek, podobnie jak wniosek o wydanie wyroku skazującego bez przeprowadzenia postępowania dowodowego. Obrona wnosiła m.in. o karę pozbawienia wolności w zawieszeniu i grzywnę. Obecnie oskarżonemu grozi 8 lat więzienia.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Wielka tragedia w Lizbonie. "Doszło do zaniedbań"

Zarzuty prokuratury

Prokuratura zarzuca oskarżonemu nieumyślne sprowadzenie katastrofy, w wyniku której zginęły cztery osoby: 50-letnia kobieta, 59-letni mężczyzna, 27-letnia kobieta w zaawansowanej ciąży, a dwie osoby odniosły rany.

Przyczyną tego zdarzenia było naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu wodnym oraz dobrej praktyki morskiej wynikającej z Konwencji w sprawie międzynarodowych przepisów o zapobieganiu zdarzeniom na morzu przez pełniącego na jachcie funkcję I sternika, wówczas 19-letniego mężczyznę – podała prokuratura.

Śledczy ustalili, że Marek O. zaniedbał środki ostrożności, nie ustąpił pierwszeństwa zespołowi holowników i wpłynął w strugę śrubową holownika, co doprowadziło do przewrócenia jachtu.

Zeznania oskarżonego

Marek O., który miał 19 lat w momencie wypadku, przyznał się do zarzucanego czynu i złożył wyjaśnienia. Opisał przebieg zdarzenia.

Zauważyliśmy, że strumienie zmniejszyły się i holowniki zaczęły zmieniać swoje położenie. [...] Kiedy z naszego punktu widzenia strumienie znacznie się zmniejszyły, zdecydowałem o przepłynięciu. Szymon, drugi sternik, nie negował moich decyzji.

Dodał, że jednostka uderzyła o nabrzeże i wywróciła się do góry dnem. Po wypadku pomagał poszkodowanym wydostać się na brzeg.

Z zeznań oskarżonego wynika, że nie posiadał patentu sternika motorowodnego wymagającego do prowadzenia jednostki w takich warunkach. Nie znał stanu technicznego jachtu ani silnika. Adw. Kapuściński podkreślił, że jego patent pozwalał jedynie na pływanie po akwenach treningowych o falowaniu do 30 cm i wietrze do 4 stopni w skali Beauforta.

Reakcje rodzin ofiar

Oskarżyciel posiłkowy Waldemar Kwiliński, którego córka i nienarodzona wnuczka zginęły w wypadku, powiedział: "Oczekuję sprawiedliwego wyroku".

Jego pełnomocnik dodał, że wyrok powinien uwzględniać "stopień winy i stopień społecznej szkodliwości czynu z uwzględnieniem nieodwracalności krzywdy, jaką oskarżony wyrządził rodzinie".

Co wydarzyło się w 2022 r.?

Do katastrofy jachtu Galar Gdański I doszło 8 października 2022 r. na Kanale Kaszubskim. Jacht przewrócił się podczas rejsu turystycznego wokół wyspy Ostrów, na pokładzie było 14 osób. Akcję ratunkową podjęły inne jednostki znajdujące się w pobliżu.

Eksperci PKBWM wskazali, że przyczyną wypadku było wpłynięcie z dużą prędkością w strumień zaśrubowy holownika "Atlas", niewystarczająca wolna burta jachtu i brak doświadczenia załogi.

Galary to drewniane, płaskodenne łodzie flisackie, które od 300 lat pływają po Motławie. Obecnie turystyczne galary gdańskie mają około 9 m długości i 3 m szerokości, mieszczą 12 pasażerów i 2 osoby załogi. Rejsy prowadzi Fundacja Galar Gdański, oferując wycieczki po Gdańsku i akwenach stoczniowych.

Źródło: PAP

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Zabił 61-latka kamieniem, bo "zobaczył w nim demona". Jest prawomocny wyrok
Zabił 61-latka kamieniem, bo "zobaczył w nim demona". Jest prawomocny wyrok
37-latek zaatakował syna. "Chłopak uderzył  głową w ścianę"
37-latek zaatakował syna. "Chłopak uderzył głową w ścianę"
Miał wschodni akcent. Szukają tego mężczyzny. Dramat we Wrocławiu
Miał wschodni akcent. Szukają tego mężczyzny. Dramat we Wrocławiu
Zarzuty za intymne propozycje w sieci. Chciał spotkać się z "nastolatką"
Zarzuty za intymne propozycje w sieci. Chciał spotkać się z "nastolatką"
17-latek nagrał zabójstwo. Tak się tłumaczył. "Część życia"
17-latek nagrał zabójstwo. Tak się tłumaczył. "Część życia"
Tajemniczy wpis po śmierci Epsteina. Podał szybciej niż media
Tajemniczy wpis po śmierci Epsteina. Podał szybciej niż media
Przekazał dwie czarne torby. Wszystko obserwowali policjanci
Przekazał dwie czarne torby. Wszystko obserwowali policjanci
17-latek nagrał, jak zabił ojczyma i babcię. Syn ofiary zabrał głos
17-latek nagrał, jak zabił ojczyma i babcię. Syn ofiary zabrał głos
Bartosz G. skierowany do szpitala psychiatrycznego. "Jest w złej kondycji"
Bartosz G. skierowany do szpitala psychiatrycznego. "Jest w złej kondycji"
Tragedia na moście. Makabryczne odkrycie w biały dzień
Tragedia na moście. Makabryczne odkrycie w biały dzień
Zbrodnia w Kadłubie. Filmy i zdjęcia krążą w sieci. Ostry apel policji
Zbrodnia w Kadłubie. Filmy i zdjęcia krążą w sieci. Ostry apel policji
Podwójne zabójstwo w Sadach. "Nie mieszkali tam na stałe"
Podwójne zabójstwo w Sadach. "Nie mieszkali tam na stałe"