Straszna śmierć na Bali. Opłakuje Ukraińca. "Pisałam do niego"
Policja potwierdziła, że zmasakrowane szczątki znalezione na Bali należą do Igora Komarowa, zaginionego syna ukraińskiej mafii. Na tragiczną informację zareagowała już jego dziewczyna Yeva.
Spełnił się najczarniejszy ze scenariuszy. Badania DNA potwierdziły, że zmasakrowane szczątki znalezione na Bali należą do zaginionego Igora Komarowa. Ukrainiec został porwany, a następnie miał być torturowany. Na razie nie zatrzymano wszystkich sprawców.
Z ukochanym na Bali przebywała Yeva Mishalova. Teraz dziewczyna żegna go za pośrednictwem Instagrama.
Opublikowała tam m.in. ich wspólne zdjęcie i dodała krótki podpis. "Wiem na pewno, że to zobaczysz, moje życie, kocham cię" - napisała.
Dziękuję każdemu, kto do mnie pisze i przesyła wyrazy współczucia. Teraz mam czerwone oczy od płaczu i modlę się, żeby Igor zobaczył moją poprzednią relację. Przez wszystkie te dni pisałam do niego na Telegramie, mając nadzieję, że to zobaczy - powiedziała po chwili załzawiona Yeva.
"Dziękuję za Wasze słowa. Wrócę, gdy będę miała siłę" - dodała w opisie.
Makabryczna śmierć Ukraińca
28-letni ukraiński turysta Igor Komarow, syn szefa ukraińskiej mafii, został zaatakowany i porwany 15 lutego, kiedy to przemieszczał się skuterem. Grupa mężczyzn przeprowadziła operację w stylu wojskowym w Jimbaran - nadmorskiej dzielnicy Bali popularnej wśród Rosjan i Ukraińców.
Policja prowadziła szeroko zakrojone działania. 27 lutego natomiast ogłoszono, że odkryte zostały rozczłonkowane części ludzkiego ciała, w tym m.in. odcięta głowa. Makabrycznego znaleziska dokonano u ujścia rzeki Wos na południowo-wschodnim wybrzeżu Bali.
Wiadomo, że w tej sprawie zatrzymano jedną osobę i wytypowano sześć innych, które są podejrzewane o uprowadzenie i zamordowanie Komarowa.