Do koszmarnego zdarzenia doszło w nocy z 6 lipca 2026 roku. 16-letnia mieszkanka Wiednia chciała wrócić do domu taksówką, jednak nie mogła jej wezwać, bo miała rozładowany telefon.
Wtedy obok nastolatki zatrzymało się ciemne BMW, a kierowca zaproponował jej podwiezienie. Zamiast jednak bezpiecznie odwieźć dziewczynę pod wskazany adres, 21-letni Syryjczyk nagle zmienił trasę i zgwałcił ją w samochodzie. Po wszystkim odwiózł ofiarę do domu - informuje serwis tichyseinblick.de.
Dzięki szybkiej analizie nagrań z miejskiego monitoringu, śledczym udało zidentyfikować pojazd oraz sprawcę. Mężczyzna został zatrzymany jeszcze tego samego dnia, po konsultacji z wiedeńską prokuraturą, i trafił do aresztu śledczego.
Najbardziej oburzające w całej sprawie są jednak fakty dotyczące kryminalnej przeszłości 21-latka, które właśnie wyszły na jaw. Mężczyzna przybył do Austrii we wrześniu 2018 roku, a już miesiąc później otrzymał azyl.
Miał trafić do więzienia
Zaledwie rok przed atakiem na 16-latkę został po raz pierwszy zgłoszony na policję w związku z podejrzeniem dokonania gwałtu. W październiku 2025 roku aresztowano go za kolejną napaść na tle seksualnym na kobietę, jednak po dwóch tygodniach został zwolniony z aresztu tymczasowego. W grudniu 2025 roku sąd ostatecznie skazał go za ten czyn. Wyrok uprawomocnił się jednak dopiero po około sześciu miesiącach - w czerwcu 2026 roku.
Zamiast trafić do więzienia i rozpocząć odbywanie kary, skazany przestępca seksualny pozostał na wolności. To właśnie ta bezczynność organów państwa doprowadziła do kolejnej tragedii - podkreśla austriacka prasa.
Do tej pory tamtejsze władze nie potrafiły wyjaśnić, dlaczego mężczyzna nie został natychmiast osadzony w zakładzie karnym po uprawomocnieniu się czerwcowego wyroku. Austriaccy dziennikarze podkreślają, że niezwłoczne wykonanie kary z pewnością uchroniłoby 16-latkę przed napaścią.