Do zdarzenia doszło w marcu 2025 r. w El Segundo (USA). W materiałach procesowych znalazły się m.in. nagrania. Widać na nich, jak 23-miesięczny chłopiec jest unoszony w górę i podrzucany przez pracownicę. Po wszystkim kobiecie nie udało się złapać dziecka, przez co upadło na podłogę. Upadła również kobieta, która przycisnęła dziecko ciałem.
Rodzice Matt i Elene Kittle opisali, że chłopiec uderzył głową o podłoże i zaczął płakać, a obecni w pomieszczeniu dorośli przyglądali się sytuacji. Skutkiem miały być obrażenia określone jako uraz mózgu oraz utrata słuchu.
Z dokumentów wynika, że ojciec zostawił syna w klubie ok. godz. 8:35. Następnie, jak opisano w pozwie, otrzymał telefon z informacją, że dziecko "upadło" i uspokoiło się. Pracownik miał jednocześnie sugerować, że nie ma potrzeby odbierania chłopca, a telefon jest jedynie powiadomieniem o incydencie.
Po ok. 15 minutach centrum opieki zadzwoniło ponownie i przekazało, że dziecko trzeba odebrać, bo personel nie potrafi go uspokoić. Rodzice twierdzą w pozwie, że w rozmowach mieli odnieść wrażenie, iż doszło do niegroźnego urazu.
Po powrocie do domu okazało się, że prawa strona twarzy dziecka była mocno posiniaczona, oko spuchnięte, a usta opuchnięte. Rodzice wskazali też na senność, ospałość i rozdrażnienie chłopca.
W pozwie przytoczono relację, według której pracownik podczas rozmowy telefonicznej miał mówić, że dziecko spadło z wysokości ok. pół metra. Tego samego dnia chłopiec trafił na SOR. W szpitalu rozpoznano u dziecka uraz mózgu. Rodzice mieli poprosić o nagranie z monitoringu.
Pozew ma obejmować zarzuty m.in. zaniedbania, naruszenia nietykalności cielesnej, oszustwa i spowodowania cierpienia emocjonalnego. Rodzice domagają się odszkodowania w wysokości, którą ma określić ława przysięgłych.