70-letnia Maria Pearson odsiaduje wyrok za zabójstwo Janet Newton. Wszystko wskazuje na to, że - po niemal czterech dekadach - kobieta może odzyskać wolność. Jak podaje BBC, komisja ds. zwolnień warunkowych orzekła, że Pearson nie stanowi już zagrożenia dla społeczeństwa.
Pearson - najdłużej odbywająca karę pozbawienia wolności więźniarka w Wielkiej Brytanii - już dziewięć razy starała się o zwolnienie warunkowe. Bezskutecznie. Jak podkreśla "The Independent", minimalny okres kary ustalono na 12 lat. Sąd zastrzegł jednak, że zabójczyni będzie mogła opuścić więzienie dopiero po uznaniu, że nie stanowi ona już zagrożenia dla społeczeństwa.
Brutalna zbrodnia
Jak opisuje BBC, 31-letnia Pearson zabiła nową partnerkę swojego byłego chłopaka. Zadała jej 17 ciosów nożem. Do brutalnej zbrodni doszło w 1986 r.
Relacje miłosne Pearson były skomplikowane - w chwili popełnienia morderstwa kobieta pozostawała w związku małżeńskim ze swoim pierwszym mężem i związku bigamicznym z drugim partnerem. To właśnie on związał się z 23-letnią Janet Newton i chciał rozstać się z Pearson.
Kobieta nie potrafiła się z tym pogodzić. Obawiała się, że straci dom i opiekę nad dzieckiem. Zdaniem sądu, zabójczyni była obsesyjnie zazdrosna.
Ona wszystko zaplanowała. Miała zamiar wyjechać z kraju. Sprawdzała, którym promem popłynie. To nie była spontanicznie popełniona zbrodnia - zaznacza Lynn, młodsza siostra ofiary w rozmowie z "Daily Mail".
Odzyska wolność po 39 latach?
Do tej pory uznawano, że kobieta może popełnić kolejne przestępstwo. Decyzja komisji była więc zaskoczeniem dla bliskich ofiary. Lynn nie kryje rozgoryczenia. Podkreśla, że wciąż nie potrafi pojąć, co zmieniło się od poprzednich ocen, kiedy uznawano Pearson za zagrożenie dla społeczeństwa.
W przeszłości Pearson dwukrotnie przenoszono do więzienia o złagodzonym rygorze i dwukrotnie odsyłano - ze względu na jej niepokojące zachowania.
Według "Daily Mail" jednym z warunków zwolnienia Pearson ma być zakaz kontaktowania się z rodziną ofiary. Mimo to bliscy Janet Newton są pełni obaw i nie wierzą w resocjalizację 70-letniej więźniarki.
Mam obawy, że kolejna rodzina przejdzie przez to, przez co my przeszliśmy - mówi Lynn w rozmowie z "Daily Mail".