Tortury na oczach 12-latka. Byli bezwzględni. 8 miesięcy traumy
Policja zatrzymała trzech obywateli Ukrainy, którzy są podejrzewani o napad na dom pana Witolda. "Fakt" dotarł do mężczyzny, który przeżył prawdziwe piekło. - Trauma trzymała mnie osiem miesięcy - wyznał 50-latek.
W nocy z 16 na 17 grudnia 2024 roku w Soninie koło Łańcuta (woj. podkarpackie) doszło do wstrząsających scen. Około godz. 2:00 do domu przedsiębiorcy wtargnęło pięciu zamaskowanych mężczyzn.
Napastnicy byli bezwzględni. Związali właściciela domu oraz 12-letniego syna jego partnerki. Następnie grozili 50-latkowi nożem, a także bili i polewali wrzątkiem. Wszystko po to, by zmusić go do podania kodu do sejfu.
Nie wiedziałem, czy umrę teraz, czy za pięć minut - mówił "Faktowi" pokrzywdzony mężczyzna.
W końcu podał im kod do sejfu. Złodzieje zabrali pieniądze i kosztowności. Łączna wartość łupu wyniosła około 200 tys. zł. Sam napad trwał zaś około 45 minut.
Zarzuty dla Ukraińców
W piątek, 13 marca, policja przekazała informacje o przełomie w śledztwie. - W efekcie intensywnych działań ustalono osoby mające związek z napadem. To trzej obywatele Ukrainy w wieku 36, 40 i 48 lat - podała Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie.
Mężczyźni usłyszeli już zarzuty m.in. rozboju z użyciem niebezpiecznych narzędzi oraz pozbawienia wolności ze szczególnym udręczeniem. Dwóch mężczyzn zostało tymczasowo aresztowanych, a trzeci przebywa aktualnie poza granicami Polski. Wszystkim grozi nawet do 25 lat więzienia.
Policja naprawdę się postarała, ogromną pracę wykonała też prokuratura. Było bardzo dużo przesłuchań i różnych czynności. Momentami miałem już tego wszystkiego dość, ale wiedziałem, że tak trzeba. Trauma trzymała mnie przez osiem miesięcy. Dopiero teraz zaczynam z tego wychodzić - zaznaczył pan Witold w rozmowie z "Faktem".
Na razie nie odzyskano skradzionych pieniędzy oraz kosztowności.