Tylko pięć słów. 19-latka zagryziona na śmierć. Dramat w Anglii

"Proszę, po prostu ją uśpijcie" - te pięć bolesnych słów skierował do policjantów Jack Biscoe, chwilę po tym, jak w sypialni własnego domu odnalazł ciało swojej 19-letniej córki. Jamie-Lea Biscoe została zagryziona przez psa, który przez siedem lat był uważany za "najlepszego przyjaciela" dziewczyny.

Tragiczna śmierć 19-latki.Tragiczna śmierć 19-latki.
Źródło zdjęć: © Facebook
Mateusz Domański

Do tragedii doszło w miniony piątek wieczorem w miejscowości Leaden Roding w hrabstwie Essex (wschodnia Anglia). 37-letni Jack Biscoe, po powrocie do domu, zastał w sypialni makabryczny widok - jego córka leżała na podłodze z głęboką raną szarpaną szyi. Mimo błyskawicznego przyjazdu służb ratunkowych, życia 19-latki nie udało się uratować. Lekarze stwierdzili zgon na miejscu.

Sprawcą ataku była Shy, suczka w typie mieszańca rasy lurcher o marmurkowym umaszczeniu. Rodzina jest w szoku, ponieważ pies mieszkał z nimi od siedmiu lat i nigdy wcześniej nie przejawiał agresji. 37-letni Jack był absolutnie wstrząśnięty.

Powiedziałem policjantom: "Proszę, po prostu ją uśpijcie" - zaznaczył ojciec zmarłej dziewczyny w rozmowie z "The Sun".

"Najłagodniejszy pod słońcem"

Mężczyzna wyznał, że nie chciał już więcej widzieć tego psa. - Był najłagodniejszy pod słońcem. To najlepsza przyjaciółka mojej córki, a mimo to ją zabiła - skomentował.

W chwili ataku w domu znajdowały się także dwa szczenięta suczki, jednak przebywały one na parterze i nie brały udziału w zdarzeniu. Jack Biscoe uważa mimo to, że one również nie powinny trafić do innej rodziny. - Widziały zbyt dużo - ocenił ojciec ofiary.

Tragedia wstrząsnęła lokalną społecznością. Jamie-Lea jest wspominana przez sąsiadów i znajomych jako lubiana, pełna życia młoda kobieta. Przed domem rodziny Biscoe pojawiają się kwiaty i dowody pamięci.

Wybrane dla Ciebie