Do dramatycznych wydarzeń miało dojść wieczorem 16 sierpnia w Sydney. Z ustaleń śledczych wynika, że domniemany prowodyr grupy - uczeń jednej z prywatnych szkół - zabrał poszkodowaną nastolatkę na mecz piłki nożnej oraz drinka. Kiedy dziewczyna poczuła się gorzej, odprowadził ją do domu, gdzie, jak wynika z aktu oskarżenia, dokonał na niej pierwszego gwałtu - podaje "The Mirror".
Zaraz po dokonaniu przestępstwa nastolatek miał wysłać wiadomość tekstową do swojego kolegi, zachęcając go do przyjazdu. Według prokurator Rhondy Riley zaproszony chłopak zjawił się na miejscu i również zaatakował bezbronną ofiarę.
Następnie obaj oprawcy skontaktowali się z trzecim znajomym. Mieli chwalić się swoimi czynami i w wulgarny sposób poinstruować go, że on również musi wykorzystać dziewczynę. Ten przystał na propozycję przyjechał do domu i odbył z ofiarą stosunek bez jej zgody.
11 zarzutów dla inicjatora ataku
"The Mirror" informuje, że główny inicjator ataku usłyszał aż 11 zarzutów i, w przeciwieństwie do swoich kolegów, nie złożył wniosku o zwolnienie za kaucją. Drugi z nastolatków został oskarżony m.in. o sześć przestępstw, w tym napaść na tle seksualnym w grupie oraz napaść. Trzeci z chłopców odpowie z kolei za dwa zarzuty poważnej napaści na tle seksualnym w grupie.
Adwokat trzeciego z oskarżonych zasugerował, że w trakcie procesu kwestia braku zgody ofiary może być podważana, tłumacząc to faktem, iż jego klient nie otrzymał "odpowiedniego kontekstu" w wiadomościach tekstowych od kolegów.
Podczas piątkowej rozprawy obrońcy dwóch współoskarżonych wnioskowali o zwolnienie ich klientów za kaucją. Argumentowali to brakiem wcześniejszej karalności nastolatków, silnym wsparciem ze strony rodzin oraz ich zaangażowaniem w edukację - zbliżającymi się egzaminami końcowymi.
Prokurator Riley stanowczo sprzeciwiała się tym argumentom, przypominając, że ofiara również będzie musiała przystąpić do swoich egzaminów, "zmagając się ze strachem i cierpieniem".