Zgwałcił kobietę puszką z lakierem. Potwór z USA nie żyje
Richard Raymond Ramirez, 66-letni mężczyzna skazany za zabójstwo i gwałt, zmarł w więzieniu w Kalifornii. Mężczyzna dokonał brutalnej zbrodni w 1982 r. na 22-letniej kobiecie. Wcześniej był zatrzymywany za inne, okrutne przestępstwo o charakterze seksualnym.
Jak podaje "The Mirror", 66-letni Ramirez zmarł podczas pobytu w California Health Care Facility w Stockton - to ośrodek dla osadzonych zmagających się z problemami zdrowotnymi. Nie ujawniono jednak, na co zmarł więzień. Wiadomo, że odbywał karę od 40 lat za zabójstwo i brutalny gwałt sprzed lat.
Do zbrodni doszło w 1983 r. w Garden Grove w Kalifornii. Ofiarą Ramireza była 22-letnia wówczas Kimberly Gonzalez. Jak przypomina "The Mirror", młoda kobieta poznała Ramireza w barze, gdzie sprawca przyszedł z bratem. Mężczyzna i kobieta wyszli z lokalu około godz. 1.00. Kilka godzin później 22-latka została znaleziona martwa przy wąskim przejściu, nieopodal parkingu przy barze. Według akt sądowych miała 19 ran kłutych, znajdujących się na dłoniach, ramieniu, twarzy, barku i szyi. Ofiara została także zgwałcona. Około 9 metrów od ciała znaleziono butelkę po piwie z odciskami palców Ramireza.
Mężczyzna został skazany na karę śmierci w lipcu 1985 r. Potem w ramach powtórzonego procesu w 2014 r. znów rekomendowano stracenie Ramireza. Kara śmierci nie została jednak wykonana.
Mężczyzna przed zabójstwem miał na koncie inne, brutalne przestępstwo. W 1977 r. dokonał gwałtu na 23-letniej kobiecie. Do przestępstwa użył m.in. puszki po lakierze do włosów. Mężczyzna groził także dziecku pokrzywdzonej nożem. Mężczyzna został wówczas zatrzymany i osadzony w placówce California Youth Authority.