Nożownik z wypożyczalni quadów stanął przed sądem. Tak się tłumaczył
W czwartek sala Sądu Rejonowego w Zakopanem stała się areną sporu, który od miesięcy tlił się na górskich polach — konflikt między turystycznym biznesem a właścicielami ziemi zakończył się atakiem nożem. Sprawa trafiła do sądu. Stanisław G. przyznał się do winy.
Najważniejsze informacje
- Przed Sądem Rejonowym w Zakopanem ruszył proces właściciela wypożyczalni quadów oskarżonego o atak nożem.
- Oskarżony przyznał się do czynu i przeprosił; drugi z oskarżonych nie przyznał się do winy.
- Sprawa wpisuje się w szerszy konflikt o jazdę quadami po prywatnych gruntach na Podhalu.
Jak informuje Polska Agencja Prasowa, pierwsza rozprawa odbyła się w Sądzie Rejonowym w Zakopanem. Na ławie oskarżonych zasiadł Stanisław G., prowadzący wypożyczalnię pojazdów terenowych, który oskarżony jest o atak nożem na jednego z właścicieli gruntów, których pola były niszczone przez pojazdy terenowe udostępniane turystom.
Z aktu oskarżenia wynika, że Stanisław G. dwukrotnie zadał ciosy nożem, kierując ostrze w okolice obojczyka i szyi poszkodowanego. Prokuratura ocenia, że naraziło to pokrzywdzonego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Śledczy zarzucili też kierowanie gróźb pozbawienia życia oraz działanie publicznie i z błahego powodu, z rażącym lekceważeniem prawa. Na ławie oskarżonych znalazł się także Kamil T., który miał uderzyć osobę nagrywającą zdarzenie.
Poranne pasmo Wirtualnej Polski, wydanie 18.12
Stanisław G. przyznał się do winy, Kamil T. nie
Stanisław G. przyznał, że popełnił oba czyny i przeprosił za zachowanie. Wyjaśnił, że wcześniej wypił ćwierć litra wódki. Twierdził jednocześnie, że pokrzywdzony bywał konfliktowy i agresywny. Oskarżony utrzymywał, że nie chciał nikogo zranić nożem, a zamierzał zadać cios pięścią; dodał też, że Kamil T. miał próbować rozdzielić uczestników zajścia. Odmówił odpowiedzi na pytania prokuratora i oskarżyciela posiłkowego.
Kamil T. nie przyznał się do winy. Oświadczył, że znalazł się na miejscu przypadkowo i nie zgadza się z zarzutem naruszenia nietykalności. Według jego relacji chciał wytrącić telefon osobie nagrywającej, aby nie utrwalano jego wizerunku. Zaznaczył, że spór o quady trwa w okolicy od lat. Mieszkańcy wskazywali na dewastację pól, hałas i ryzyko dla bezpieczeństwa, co doprowadziło do uchwał w Zakopanem, Kościelisku i Poroninie ograniczających rekreacyjne korzystanie z pojazdów terenowych.
Regulacje lokalne i postulaty zmian w prawie
Samorządy wprowadziły zakaz jazdy po polach, łąkach i prywatnych drogach bez zgody właściciela, limity prędkości, ograniczenia godzinowe oraz zakaz jazdy w większych grupach. Po ataku nożem lokalne władze, w tym starosta tatrzański, apelowały o ogólnokrajowe regulacje: system koncesji i wyznaczanie tras przejazdów. Wobec Stanisława G. zastosowano dozór policyjny, poręczenie 10 tys. zł oraz zakaz kontaktu i zbliżania się do pokrzywdzonego. Sąd odroczył rozprawę; kolejne terminy mają zostać wyznaczone.
Źródło: PAP