"Ich faceci spalili rodzinę". Ujawnił, co mówiła żona Sebastiana M.
Wstrząsające zeznania strażaka z PSP w Piotrkowie Trybunalskim. Mężczyzna ujawnił, że po wypadku Sebastian M. i jego pasażerowie kłócili się z żonami. - Wyzywały swoich mężów. Później, gdy już się uspokoiły, krzyczały, że ich faceci spalili rodzinę - mówił w sądzie. Dodał, że M. po wypadku pytał "co myśmy zrobili".
Przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim odbyła się kolejna rozprawa Sebastiana M. Mężczyzna jest oskarżony o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności.
Podczas zeznań strażaków, którzy zabezpieczali wypadek na A1 we wrześniu 2023 roku padło wiele mocnych słów. Jeden z członków PSP w Piotrkowie Trybunalskim ujawnił, jak po samym zdarzeniu zachowywał się Sebastian M. i jego towarzysze podróży.
Oni mówili, że tam zginęły jakieś osoby. Że się spaliły. Powiedziałem im, że jeszcze nic nie wiadomo. Zależało mi na tym, żeby do momentu, gdy nie będzie przy mnie więcej osób, ci ludzie byli pod moją kontrolą. Chciałem ich uspokoić - powiedział w piątek funkcjonariusz PSP.
Strażak dodał, że jeden z pasażerów Sebastiana M. wyglądał na oszołomionego. Według mundurowego z PSP, oskarżony i jego towarzysze od początku zdawali sobie sprawę z powagi sytuacji.
Część z tych osób rozmawiała przez telefon. Nie wiem, o czym rozmawiali. Pamiętam, że rozmawiali między sobą. Mówili "co myśmy zrobili" - powiedział przed sądem.
Mężczyzna ujawnił też, że między M. i jego żoną doszło do spięcia. - Żony wyzywały swoich mężów. Później, gdy już się uspokoiły, krzyczały, że ich faceci spalili rodzinę - mówił strażak.
Sędzia Renata Folkman odczytała świadkowi jego wcześniejsze zeznania, złożone na policji. Strażak w trakcie zeznań policyjnych oświadczył, że M. i jego pasażerowie mówili mu, że "Kia w nich wjechała".
Na pytanie obrończyni M. - mec. Katarzyny Hebdy, która z tych wersji jest prawdziwa, strażak wskazał, że obydwie.
Oni rozmawiali między sobą. To słyszałem. Natomiast słowa o tym, że Kia w nich wjechała padły w bezpośredniej rozmowie - odpowiedział funkcjonariusz Państwowej Straży Pożarnej.
Marcin Lewicki, dziennikarz o2.pl