Jerzy Bentkowski nie żyje. Tragiczne wieści. Wiadomo, kto kierował
Tragiczny wypadek w miejscowości Paszowa (woj. podkarpackie). W wyniku tego zdarzenia śmierć poniósł ceniony lekarz Jerzy Bentkowski. 56-letni ortopeda zmarł po tym, jak 5 kwietnia został potrącony przez Mini Coopera. Wiemy już, kto siedział za kierownicą i co pokazał alkomat.
Policja ustaliła, że Mini Cooperem jechał 42-letni mężczyzna. Poruszał się w kierunku Wańkowej. W pewnym momencie podjął manewr wyprzedzania grupy trzech rowerzystów.
Grupa rowerzystów jechała tamtą okolicą. Kończąc manewr wyprzedzania, samochód śmiertelnie potrącił jednego z nich. Kierowca był trzeźwy - zrelacjonował w rozmowie z o2.pl prok. Edward Martuszewski z Prokuratury Rejonowej w Lesku.
Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że kierujący Mini Cooperem zjechał w stronę rowerzystów dlatego, że z naprzeciwka nadjechało BMW. 42-latek chciał uniknąć czołowego zdarzenia. Po radykalnym manewrze uderzył w Bentkowskiego. Choć lekarz miał na głowie kask, nie przeżył wypadku.
Zarzutów jeszcze nie ma
Kierowca jeszcze nie usłyszał zarzutów, a wszystko z uwagi na to, że postępowanie dotyczące zdarzenia z 5 kwietnia znajduje się we wstępnej fazie.
Na miejscu zdarzenia pojawił się biegły od spraw ruchu drogowego. Myślę, że szybko wyda opinię. Raczej nie ma możliwości, by zarzutów dla kierowcy nie było. Trzeba jednak poczekać na ich treść - poinformował nas prok. Martuszewski.
Zmarły lekarz to ceniony ortopeda i dyrektor ds. lecznictwa szpitala w Lesku.
Jego nagłe odejście jest ogromną stratą nie tylko dla Rodziny i Bliskich, ale również dla całej społeczności szpitala, której był filarem, oddanym lekarzem i zaangażowanym liderem. Swoją pracą, wiedzą i odpowiedzialnością współtworzył wysoki poziom opieki medycznej oraz rozwój placówki, zawsze stawiając dobro pacjenta na pierwszym miejscu - w taki sposób pożegnał go szpital w Lesku.