Jest podejrzany o zabójstwo. Przedmioty z jego podobizną trafiły do sklepów

Luigi Mangione, podejrzany o zabójstwo dyrektora UnitedHealthcare, stał się sensacją w sieci. Jego wygląd i domniemane motywy przyciągają uwagę mediów i internautów, co przełożyło się m.in. na stworzenie produktów z jego podobizną. Jak podaje stacja NBC News, dla wielu osób mężczyzna jest dziś fenomenem.

Luigi MangioneLuigi Mangione
Źródło zdjęć: © Getty Images | Jeff Swensen
Karol Osiński

Luigi Mangione, 26-letni podejrzany o zabójstwo Briana Thompsona, dyrektora generalnego UnitedHealthcare, zyskał ogromną popularność w internecie. Mężczyzna postrzegany jest przez wielu ludzi jako bohater, który "poświęcił się dla społeczeństwa".

W sieci coraz częściej pojawiają się również komentarze dotyczące jego atrakcyjnego wyglądu, co inni odbierają jako romantyzowanie postaci.

Mangione, który nie był klientem UnitedHealthcare, został aresztowany w Pensylwanii. Policja potwierdziła, że jego odciski palców pasują do tych znalezionych na miejscu zbrodni. W internecie można znaleźć zdjęcia i nagrania, na których widać koszulki i świece z jego podobizną, a jego wygląd stał się tematem licznych komentarzy.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Marcin Miller o kolędowaniu w USA. "To nie będzie wywyższanie się, kto śpiewa lepiej. Chociaż różnie może być."

Przedmioty z podobizną Luigiego Mangionego trafiły do sprzedaży

Śmierć Thompsona może być związana z amerykańskim systemem ochrony zdrowia. Na łuskach znalezionych na miejscu zbrodni widniały słowa "deny", "defend" i "depose", co może nawiązywać do książki Jaya Feinmana o firmach ubezpieczeniowych. Mangione w swoich notatkach wspominał o bólu spowodowanym urazem pleców.

Zainteresowanie Mangionem wzrosło po ujawnieniu jego tożsamości. W mediach społecznościowych krążą jego zdjęcia, a fani Kim Kardashian, która w przeszłości wstawiała się za skazanymi za zabójstwo rodziców braćmi Mendenez, apelują do niej, by wstawiła się za Mangione. Jego wygląd i wykształcenie przyciągają uwagę, a w Nowym Jorku odbył się konkurs na sobowtóra podejrzanego.

Ma charyzmę, inteligencję, powód, traumatyczną przeszłość, która szybko wyjaśnia jego motywacje, a elementy, które sprawiają, że jego historia staje się komiczna: łuski z wypisanymi słowami, zdjęcie rentgenowskie, pieniądze z Monopoly i aresztowanie w McDonald's. Wszystko to jest zakotwiczone we współczesnym świecie, dzięki czemu historia ta jest bardziej przystępna - ocenił w rozmowie z hiszpańskim dziennikiem "El Pais" pisarz, Paul Pen.
Wybrane dla Ciebie
Zabił 61-latka kamieniem, bo "zobaczył w nim demona". Jest prawomocny wyrok
Zabił 61-latka kamieniem, bo "zobaczył w nim demona". Jest prawomocny wyrok
37-latek zaatakował syna. "Chłopak uderzył  głową w ścianę"
37-latek zaatakował syna. "Chłopak uderzył głową w ścianę"
Miał wschodni akcent. Szukają tego mężczyzny. Dramat we Wrocławiu
Miał wschodni akcent. Szukają tego mężczyzny. Dramat we Wrocławiu
Zarzuty za intymne propozycje w sieci. Chciał spotkać się z "nastolatką"
Zarzuty za intymne propozycje w sieci. Chciał spotkać się z "nastolatką"
17-latek nagrał zabójstwo. Tak się tłumaczył. "Część życia"
17-latek nagrał zabójstwo. Tak się tłumaczył. "Część życia"
Tajemniczy wpis po śmierci Epsteina. Podał szybciej niż media
Tajemniczy wpis po śmierci Epsteina. Podał szybciej niż media
Przekazał dwie czarne torby. Wszystko obserwowali policjanci
Przekazał dwie czarne torby. Wszystko obserwowali policjanci
17-latek nagrał, jak zabił ojczyma i babcię. Syn ofiary zabrał głos
17-latek nagrał, jak zabił ojczyma i babcię. Syn ofiary zabrał głos
Bartosz G. skierowany do szpitala psychiatrycznego. "Jest w złej kondycji"
Bartosz G. skierowany do szpitala psychiatrycznego. "Jest w złej kondycji"
Tragedia na moście. Makabryczne odkrycie w biały dzień
Tragedia na moście. Makabryczne odkrycie w biały dzień
Zbrodnia w Kadłubie. Filmy i zdjęcia krążą w sieci. Ostry apel policji
Zbrodnia w Kadłubie. Filmy i zdjęcia krążą w sieci. Ostry apel policji
Podwójne zabójstwo w Sadach. "Nie mieszkali tam na stałe"
Podwójne zabójstwo w Sadach. "Nie mieszkali tam na stałe"