"Mam w głowie tylko Filipa". Trwa proces ws. śmierci 10-latka
W Gdańsk rozpoczął się pierwszy dzień rozprawy apelacyjnej w sprawie Anny Sz., oskarżonej o potrącenie 10-letniego chłopca w Redzie. Postępowanie wciąż wywołuje silne emocje opinii publicznej, tym bardziej że - według relacji z sali sądowej - oskarżona nie okazuje skruchy.
Przed Sądem w Gdańsku rozpoczął się proces odwoławczy Anny Sz., oskarżonej o śmiertelne potrącenie 10-letniego Filipa. Do tragedii doszło w grudniu 2022 roku w Redzie. Według ustaleń śledczych kobieta, kierując samochodem pod wpływem substancji działających podobnie do alkoholu, potrąciła chłopca na przejściu dla pieszych, a następnie oddaliła się z miejsca zdarzenia.
Podczas pierwszej rozprawy apelacyjnej obrońcy obu stron przedstawili swoje stanowiska, koncentrując się na ocenie winy, wymiarze kary oraz okolicznościach wypadku. Bliscy Filipa nie kryją, że brak skruchy ze strony oskarżonej stanowi dla nich dodatkowy, bolesny wymiar tej sprawy. W emocjonalnym wystąpieniu matka chłopca zwróciła uwagę na społeczną odpowiedzialność kierowców.
Chciałabym, aby wyrok był na tyle surowy, by stał się czytelnym sygnałem dla wszystkich, że niebezpieczna jazda, zwłaszcza w rejonie przejść dla pieszych, niesie za sobą poważne konsekwencje - mówiła przed sądem.
Do wypadku doszło w chwili, gdy Anna Sz. ominęła pojazdy zatrzymane przed pasami, ignorując obowiązujące przepisy. Filip prawidłowo przechodził przez jezdnię. W wyniku odniesionych obrażeń zmarł kilka dni później w szpitalu.
Proces ws. potrącenia 10-latka
W pierwszej instancji Sąd Rejonowy w Wejherowie skazał kobietę na siedem lat pozbawienia wolności oraz orzekł wobec niej dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.
Ważnym elementem postępowania były wyniki badań toksykologicznych. W organizmie oskarżonej wykryto m.in. estazolam i tramadol w znaczących stężeniach. Jak wskazywał w uzasadnieniu wyroku sędzia Rogoziński, zgromadzony materiał dowodowy "nie budził wątpliwości" co do wpływu tych substancji na przebieg i przyczyny tragicznego zdarzenia.
Kolejna rozprawa odbędzie się 11 marca, co pozostawia czas na przygotowanie się obu stronom. Rodzina chłopca wciąż zmaga się ze stratą. - Żyję, ale jakie to jest życie, kiedy rano i wieczorem mam w głowie tylko Filipa - przyznała mama 10-latka.
Anna Sz. wcześniej przyznała się do spowodowania wypadku, jednak zaprzeczyła, że prowadziła pod wpływem środków działających podobnie do alkoholu, co jest kluczowym punktem dla obrony.