Masakra przed meczetem w USA. Zginęły trzy osoby. Wskazali sprawców
Policja zidentyfikowała sprawców poniedziałkowej strzelaniny przed meczetem w San Diego (USA). Okazali się nimi 17-letni Cain Clark, utalentowany szkolny zapaśnik oraz jego 18-letni wspólnik, Caleb Velasquez. W wyniku ataku zginęły trzy osoby, a napastnicy odebrali sobie życie.
Do tragicznych zdarzeń doszło w poniedziałek (18 maja). Według informacji przekazanych przez źródła policyjne sprawcy oddali strzały przed meczetem, po czym uciekli z miejsca zdarzenia białym BMW. Kilka przecznic dalej policja odnalazła pojazd, w którym znajdowały się ciała obu nastolatków. Popełnili samobójstwa - informuje "New York Post".
Jednym z napastników był Cain Clark, uczeń Madison High School i znany w szkole zapaśnik, który zdobywał medale w barwach swojej drużyny. Jego dziadek, 78-letni David Clark, jest wstrząśnięty tym zdarzeniem.
Jest nam bardzo przykro z powodu tego, co się stało. Wiemy tyle samo co państwo. To dla nas szok - podkreślił, cytowany przez "New York Post".
Dowody zabezpieczone na miejscu zdarzenia oraz w samochodzie sprawców wskazują na skrajnie prawicową radykalizację nastolatków. Na broni użytej podczas ataku widniały napisy pełne "mowy nienawiści" oraz hasła antyislamskie. W pobliżu ciał znaleziono również kanister z paliwem, na którym zamieszczona była naklejka z symbolem "SS" - formacji nazistowskich Niemiec.
Co więcej, jeden z nastolatków pozostawił list, w którym pisał o "dumie rasowej". Broń użyta w ataku została prawdopodobnie skradziona z domu rodziców jednego ze sprawców.
Nagle zniknął. Później doszło do tragedii
Jak wynika z policyjnych ustaleń, około godziny 9:42 rano matka jednego z nastolatków zgłosiła jego zaginięcie. Kobieta była zaniepokojona stanem psychicznym syna i poinformowała funkcjonariuszy, że z domu zniknęło kilka jednostek broni oraz samochód.
Przekazała również, że jej syn może być ubrany w odzież moro. To zgłoszenie pozwoliło policji na szybkie podniesienie stopnia zagrożenia, jednak nie udało się zapobiec tragedii przed meczetem.
W strzelaninie zginęły trzy osoby. Jedną z nich jest Amin Abdullah, pracownik ochrony meczetu i ojciec ośmiorga dzieci. Policja podkreśla, że postawa Abdullaha prawdopodobnie zapobiegła jeszcze większej liczbie ofiar.
Wśród zabitych jest także właściciel lokalnego sklepu spożywczego oraz trzeci mężczyzna, którego tożsamości jeszcze nie ujawniono.