Miał napadać na sklepy z nożem w ręce. Trafił do aresztu
Do 20 lat więzienia grozi Marcinowi K. podejrzanemu o dokonanie trzech napadów z nożem w ręku na sklepy. Najbliższe trzy miesiące 46-latek spędzi w areszcie – poinformowała w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp. Mariola Wojciechowska-Grześkowiak, cytowana przez PAP.
Najważniejsze informacje
- 46-latek usłyszał trzy zarzuty rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia; grozi mu od 3 do 20 lat więzienia.
- Sąd aresztował mężczyznę na trzy miesiące z powodu obawy matactwa i ucieczki.
- Napady miały miejsce 2–3 stycznia w trzech sklepach w Gorzowie Wlkp.; podejrzanego zatrzymano 9 stycznia.
Pierwsze dni stycznia w Gorzowie Wlkp. przyniosły serię zuchwałych napadów na sklepy. Według ustaleń śledczych sprawca uzbrojony w nóż zabrał z kas łącznie ponad 5,5 tys. zł. Jak podała PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp. Mariola Wojciechowska-Grześkowiak, sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla 46-letniego Marcina K.
Prokurator przedstawił podejrzanemu trzy zarzuty rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Za takie czyny kodeks przewiduje od trzech do 20 lat więzienia. Rzeczniczka prokuratury przekazała, że sąd uwzględnił wniosek o areszt, wskazując na obawę matactwa, ukrycia się lub ucieczki oraz grożącą surową karę. To najostrzejszy środek zapobiegawczy, stosowany w sprawach o poważne przestępstwa.
Roztrzaskane auta. Groźny incydent w Warszawie. Mamy nagranie
Przebieg napadów w Gorzowie Wlkp.
Do pierwszego ataku doszło 2 stycznia w sklepie przy ul. Armii Polskiej. Sprawca wszedł do placówki z nożem, groził jego użyciem i zmusił pracownicę do wydania gotówki. Dzień później podobny scenariusz powtórzył się w dwóch placówkach popularnej sieci przy ul. Wyszyńskiego i ul. Sybiraków.
Mężczyzna miał być za każdym razem zamaskowany, co utrudniało identyfikację. Nadkom. Grzegorz Jaroszewicz z Komendy Miejskiej Policji w Gorzowie Wlkp. przekazał, że zapisy monitoringu nie pozwoliły na szybkie ustalenie personaliów napastnika. Kryminalni prowadzili jednak intensywne rozpoznanie, które doprowadziło do przełomu kilka dni po seriach zdarzeń.
Zatrzymanie 46-latka
Policjanci zatrzymali 46-latka 9 stycznia na terenie woj. zachodniopomorskiego. Z ustaleń prokuratury wynika, że Marcin K. mieszka w tym województwie, ma stałe zameldowanie w Warszawie i utrzymuje się z renty inwalidzkiej przyznanej w Niderlandach. Po przewiezieniu do prokuratury usłyszał zarzuty. Nie przyznał się do winy i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień oraz odpowiedzi na pytania.
Decyzja o areszcie ma zabezpieczyć tok postępowania i ograniczyć ryzyko wpływania na świadków. Prokuratura podkreśla, że w sprawie chodzi o trzy czyny zakwalifikowane jako rozboje z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Ewentualny wyrok będzie zależał od efektów toczącego się postępowania i oceny dowodów przez sąd.
Źródło: PAP