Napadł na nastolatków z Ukrainy. Sąd potraktował go surowo
41-letni mężczyzna, który pół roku temu napadł w Tarnowie na troje nastolatków z Ukrainy usłyszał wyrok. Sąd Okręgowy w Tarnowie skazał go na siedem miesięcy więzienia i 7 tys. zł zadośćuczynienia za wyrządzone dzieciom krzywdy. Sąd nie miał wątpliwości, że atak miał podłoże ksenofobiczne.
Sprawę opisuje "Gazeta Wyborcza". W maju 2025 roku Mariusz W. spożywał alkohol w centrum Tarnowa. Usłyszał, że 14-letni Eleonora S., Daneyl S. i Yaroslaw P. mówią po ukraińsku. Najpierw mężczyzna zaczął wyzywać nastolatków. Usłyszeli, że "mają wracać do siebie". 41-latek użył też przemocy fizycznej. Dziewczynę złapał za szyję, a dwóch chłopców zwyzywał od "tchórzy".
Jeden z nastoletnich Ukraińców sięgnął po telefon i zarejestrował zdarzenie. Gdy napastnik ruszył za nagrywającym, przetrzymywana dziewczyna zbiegła. Pozostałym również udało się uciec. Na dworcu PKP wezwali policję.
Funkcjonariusze zatrzymali Mariusza W. Prokuratura nie miała wątpliwości, że doszło do ataku na tle narodowościowym. Mężczyzna usłyszał zarzut używania mowy nienawiści i naruszenia nietykalności cielesnej 14-letniej Ukrainki. W toku postępowania wyszło na jaw, że 41-latek był już skazany za naruszenie nietykalności policjanta.
"Gazeta Wyborcza" ujawnia, że w sprawie zapadł surowy wyrok. Sąd Okręgowy w Tarnowie uznał Mariusza W. za winnego. Trafi do więzienia na 7 miesięcy. Przez 3 lata nie może podchodzić do pokrzywdzonych.
Mężczyzna ma także zapłacić spore zadośćuczynienie. 3 tys. zł otrzyma Eleonora S. Dwóch pozostałch nastolatów ma dostać po 2 tys. zł. Wyrok nie jest prawomocny.
Dziennikarze "Gazety Wyborczej" ujawniają, że nie jest to odosobniony przypadek. Jak piszą, "od stycznia 2025 r. do 31 lipca 2025 r. policja zarejestrowała 543 stwierdzonych przestępstw związanych z mową nienawiści. To o ponad 40 procent więcej niż w tym samym okresie 2024 roku".
Niestety wyrok taki, jak w Tarnowie, to wciąż ewenement. Część prokuratorów niesłychanie trudno jest skłonić do ścigania przestępstw z mowy nienawiści. Wynika to z ich nieudolności albo wręcz niechęci. Właśnie dostałem decyzję o umorzeniu w sprawie kolportowania w internecie wlepek nawołujących do agresji wobec Ukraińców. Opatrzone są hasłem "Dość gościnności..." i wulgaryzmami oraz ilustracją ludzi bijących Ukraińców. Prokurator stwierdził, że nie może ustalić sprawcy, a mi parę minut zajęło ustalenie konta sprawcy - tłumaczy "Wyborczej" Konrad Dulkowski z Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.
Jednocześnie mężczyzna wskazuje, że gdy sprawa trafi już do sądu, kończy się wyrokiem skazującym.