Ostatnie chwile Alforda. Był skazany za zgwałcenie dwóch nastolatek
Brytyjski aktor John Alford został znaleziony martwy w celi więziennej w hrabstwie Norfolk. Kilka godzin wcześniej miał poprosić swoją siostrę o postawienie zakładu na konia podczas prestiżowego festiwalu wyścigowego w Cheltenham. Jak się okazało, wskazany przez niego koń wygrał wyścig.
54-letni aktor był znany z seriali "Grange Hill" oraz "London’s Burning". W ostatnim czasie odbywał karę więzienia po skazaniu za przestępstwa seksualne wobec nieletnich.
Według informacji przekazanych przez znajomych Alford zadzwonił do swojej siostry i poprosił ją o postawienie zakładu na konia o nazwie Johnny’s Jury podczas festiwalu Cheltenham - donosi "The Sun".
Koń, który startował jako outsider, wygrał w piątek wyścig Albert Bartlett Novices’ Hurdle. W tym samym czasie w więzieniu HMP Bure znaleziono nieprzytomnego aktora.
Badają okoliczności śmierci aktora
Okoliczności śmierci bada Ombudsman ds. Więzień i Probacji. Planowana jest sekcja zwłok oraz szczegółowe badania toksykologiczne, które mają ustalić przyczynę zgonu. Według relacji znajomych aktora możliwe jest, że przedawkował tabletki.
Śmierć aktora nastąpiła kilka tygodni po tym, jak został skazany na osiem i pół roku więzienia. Sąd ukarał go za zgwałcenie dwóch dziewczyn w wieku 14 i 15 lat. Do przestępstw doszło w 2022 roku w miejscowości Hoddesdon w hrabstwie Hertfordshire.
Alford zdobył popularność już jako nastolatek, grając postać Robbiego Wrighta w serialu BBC "Grange Hill". Później występował także w produkcji "London’s Burning" oraz próbował swoich sił na scenie muzycznej.
Jego kariera wyhamowała jednak w 1999 roku. Wówczas miał pierwsze problemy z prawem - ujawniono, że zajmował się sprzedażą kokainy oraz marihuany.