Do zdarzenia doszło latem 2025 r. Były funkcjonariusz, który w chwili zdarzenia przebywał poza służbą, uczestniczył w festiwalu w Roermond. Po zakończeniu festiwalu udał się na prywatną imprezę w domu 28-letniej kobiety.
Podczas rozprawy oskarżony przekonywał, że kobieta sama zainicjowała kontakt. – Pocałowała mnie i zaprowadziła do swojej sypialni. Tam uprawialiśmy seks – zeznał przed sądem.
Kobieta: obudziłam się i odkryłam, że zostałam zgwałcona
Relacja pokrzywdzonej jest jednak zupełnie inna. Według doniesień holenderskiego portalu NL Times, kobieta powiedziała śledczym, że wcześniej zażyła kokainę, po czym poszła spać. Twierdzi, że obudziła się w trakcie gwałtu. Po zdarzeniu natychmiast zadzwoniła do swojego partnera, który przebywał na parterze domu. Wszyscy uczestnicy imprezy mieli wówczas zostać poproszeni o opuszczenie mieszkania.
Sam oskarżony potwierdził, że został odwieziony do domu. – Ktoś mnie odwiózł, bo mieliśmy zostać stamtąd wyproszeni. Nie wiedziałem wtedy dlaczego – powiedział przed sądem.
Zabezpieczono materiał DNA
Po zdarzeniu kobieta zgłosiła sprawę policji. Śledczy zabezpieczyli materiał DNA, który stał się jednym z dowodów w prowadzonym postępowaniu. Podczas rozprawy pełnomocnik pokrzywdzonej odczytał przygotowane przez nią oświadczenie. – Później usłyszałam, że pracujesz dla policji i to uderzyło mnie jeszcze mocniej. Z kim wtedy możemy być bezpieczni? – napisała kobieta.
Były policjant został zwolniony ze służby
Po wszczęciu postępowania funkcjonariusz został najpierw zawieszony, a następnie zwolniony z policji po przeprowadzeniu wewnętrznego dochodzenia. Wcześniej przez siedem lat pełnił służbę jako policjant patrolowy, a następnie pracował na stanowiskach biurowych w jednostkach policji w Venlo i Weert.
Jak informuje holenderski serwis NL Times, były policjant odwołał się od decyzji o zwolnieniu, a postępowanie w tej sprawie nadal trwa. Podczas rozprawy mężczyzna mówił, że od roku pozostaje bez pracy i żyje w niepewności. – Siedzę w domu już od roku, niepewny. Mam wrażenie, że wyrządzono mi krzywdę – powiedział.
Oskarżony konsekwentnie utrzymuje, że stosunek seksualny odbył się za obopólną zgodą. O jego winie lub niewinności zdecyduje sąd po zakończeniu procesu.