Przyszli tam dla Mai. Niepokojące odkrycie. Zjechały się służby
Minął rok od morderstwa Mai z Mławy, o które podejrzany jest Bartosz G. W czwartek (23 kwietnia) bliscy 16-latki chcieli uczcić jej pamięć, ale ich plany zostały zakłócone. Konieczne było wezwanie policji.
W miejscu, w którym odnaleziono ciało Mai, ustawiony jest symboliczny ołtarzyk. Właśnie tam w czwartek chciano uczcić pamięć 16-latki. Niestety, nie wszystko przebiegło zgodnie z założeniami.
Była tam ziemia rozkopana i szmatka wystawała, parę patyków i mała świeczka była postawiona. Tam jest zakopane jakieś pudełko. Wezwaliśmy policję, bo nie wiadomo, co tam jest. Przyjechali technicy policyjni z Mławy. Policjanci kazali odsunąć się na bezpieczną odległość - oznajmiła "Faktowi" Sylwia Kowalska, matka zamordowanej dziewczyny.
Mundurowi odgrodzili teren, a następnie zabezpieczyli pakunek. Zostanie on dokładnie sprawdzony. Na razie nie wiadomo, co było w środku.
Działania służb trwały około 1,5 godziny. Dopiero po upływie tego czasu bliscy Mai mogli złożyć kwiaty i zapalić znicze.
Koszmarna śmierć Mai z Mławy
16-letnia Maja z Mławy zaginęła 23 kwietnia 2025 roku - wyszła wieczorem, mówiąc, że idzie spotkać się z kolegą. Jej ciało odnaleziono tydzień później, 1 maja, w zaroślach niedaleko zakładu produkcyjnego powiązanego z rodziną podejrzanego.
Według śledczych przyczyną śmierci były rozległe obrażenia głowy, zadane narzędziem tępym lub tępokrawędzistym, co potwierdzono w trakcie sekcji zwłok.
Podejrzanym jest 17-letni Bartosz G. Został on zatrzymany w Grecji podczas wycieczki szkolnej. Po miesiącach oczekiwań doszło do ekstradycji.