Zbiorowy gwałt przed kościołem? Sensacyjny zwrot. Anglicy ujawniają
Dochodzenie w sprawie domniemanego ataku seksualnego, który doprowadził do gwałtownych zamieszek w Epsom, zostało oficjalnie zakończone. Policja ustaliła, że... do przestępstwa nie doszło, a zgłoszenie było wynikiem dezorientacji poszkodowanej po urazie głowy.
Sprawa miała swój początek wczesnym rankiem w sobotę, 11 kwietnia, kiedy kobieta po dwudziestce zgłosiła, że została zgwałcona w pobliżu kościoła w Epsom (Anglia). Informacja ta wywołała falę niepokojów społecznych i starć z policją. Protestujący, przekonani o winie migrantów, atakowali hotele, w których rzekomo mieli przebywać azylanci - informuje metro.co.uk.
Policja z Surrey przeprowadziła jednak szczegółowe śledztwo, analizując zapisy monitoringu z klubu nocnego Labyrinth Epsom oraz przeprowadzając eksperymenty.
Dzięki analizie wszystkich dowodów możemy stwierdzić, że nie doszło do żadnego przestępstwa na tle seksualnym i zamykamy dochodzenie. Kobieta po dwudziestce, podczas wieczornego wyjścia w Epsom, doznała urazu głowy przed złożeniem chaotycznego zgłoszenia. Kobieta, której to dotyczy, wyraziła zgodę na udostępnienie państwu tych informacji i nadal otrzymuje wsparcie od odpowiednich służb - przekazał rzecznik policji, cytowany przez metro.co.uk.
Informacje o zbiorowym gwałcie wywołały zamieszki
Zanim śledczy zdołali zweryfikować fakty, przez Epsom przetoczyła się fala zamieszek. Rozjuszony tłum wtargnął do hotelu Travelodge i obrzucił jajkami dom opieki, błędnie uznając go za ośrodek dla migrantów. Stało się to mimo wcześniejszych komunikatów policji informujących, że nie ma dowodów na udział imigrantów w rzekomym zdarzeniu.
Lisa Townsend, komisarz ds. policji i przestępczości w Surrey, potępiała zachowanie agresorów, wskazując, że wiele osób przyjechało do miasta specjalnie po to, by wywoływać zamieszki.