Śmierć dwóch 16-latek. Rodzice i znajomi powiedzieli prawdę
Przed sądem w Wejherowie ruszył proces Michała G., oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku. Zginęły dwie 16-latki, jego dziewczyna i jej koleżanka. Jak podkreśla PAP, przed sądem zeznania złożyli jego rodzice, a także znajomy uczestniczący w spotkaniu, podczas którego spożywano alkohol, tuż przed tragicznym zdarzeniem.
Najważniejsze informacje
- Przed Sądem Rejonowym w Wejherowie ruszył proces 17-letniego Michała G.
- Oskarżony przyznał się do winy i opisał przebieg feralnej nocy. Jechał bez prawa jazdy, po alkoholu.
- Kolejna rozprawa zaplanowana jest na 14 maja. Mają zeznawać następni świadkowie.
W Wejherowie rozpoczął się proces dotyczący wypadku z 11 listopada 2025 r. pod Kurowem na Pomorzu. Za kierownicą volkswagena passata siedział 17-letni Michał G., który nie miał prawa jazdy. Samochód nie posiadał aktualnych badań technicznych. W zdarzeniu zginęły dwie 16-letnie pasażerki: Maja i Kinga.
Śledczy ustalili, że 17-latek kierował pod wpływem alkoholu. W jego organizmie wykryto 0,44 promila. Według ustaleń kierowca stracił panowanie nad pojazdem, zjechał z drogi i uderzył w drzewo.
Siła była tak duża, że nastolatki zginęły na miejscu. Chłopak cudem wyszedł z wypadku niemal bez szwanku, doznając jedynie obrażeń ręki. Z samochodu wydostał się o własnych siłach. Po wyjściu ze szpitala policja go zatrzymała. Prokuratura w Wejherowie postawiła mu zarzuty z art. 177 § 2 k.k., a także prowadzenia bez uprawnień i pod wpływem alkoholu.
Trwają prace w polskim mieście. "Natrafiliśmy na arcyważne rzeczy"
Chcieli się przejechać i wrócić do miejsca, z którego wyjechali - mówi w rozmowie z o2.pl prok. Mariusz Duszyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Na pierwszej rozprawie Michał G. przyznał się do winy. Opisał, że 10 listopada spędzał wieczór z dziewczyną i koleżanką w domu, gdzie pili alkohol. Później padła propozycja przejażdżki. Jak mówił, wziął auto rodziców bez ich wiedzy, gdy spali. Twierdził, że jechał ok. 80–90 km/h, a panowanie nad autem stracił nagle - po uderzeniu w rękę i gwałtownym skręcie kierownicy.
Ojciec 17-latka zeznał, że tej nocy nic nie zapowiadało tragedii, a o wypadku dowiedział się w środku nocy. Podkreślił, że volkswagen od dłuższego czasu stał na posesji z powodu usterek i nie był używany. Matka oskarżonego przeprosiła rodziny Mai i Kingi. Potwierdziła, że syn zabrał samochód bez ich wiedzy. Wskazała, że odbywał praktyki w warsztacie, gdzie uczył się jazdy na zamkniętym terenie.
Znajomy Michała G., który był na spotkaniu przed wypadkiem, potwierdził, że w pokoju spożywano alkohol. Według jego relacji pili on sam, dziewczyna Michała i sam oskarżony. Dwie pozostałe nastolatki najpewniej nie piły. Dodał, że Michał wspominał mu wcześniej o prowadzeniu auta.
Co dalej w sprawie. Termin kolejnej rozprawy
Sąd wyznaczył następne posiedzenie na 14 maja. Wtedy mają zeznawać kolejni świadkowie. Michał G. odpowiada jak dorosły.
12 listopada 2025 r., na wniosek śledczych, sąd zastosował wobec niego tymczasowy areszt. Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym grozi mu od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia.