Dramat w Belfaście. "Próbował odciąć głowę". Oto co wiadomo o ofierze
W Belfaście doszło do brutalnego ataku. Wiadomo już dokładnie, kto jest ofiarą pochodzącego z Sudanu agresora. To 44-letni Stephen Ogilvie - podają brytyjskie media. Według relacji świadków zdarzenie miało wyjątkowo drastyczny przebieg i wywołało panikę wśród mieszkańców okolicy.
Najważniejsze informacje
- Ofiara ataku odniosła obrażenia oczu oraz rany cięte szyi i pleców.
- Policja podała, że interwencja przechodniów i funkcjonariuszy uratowała poszkodowanemu życie.
- Po zdarzeniu w Belfaście wybuchły nocne protesty, podczas których podpalono m.in. samochody i autobus.
Do ataku doszło w północnym Belfaście we wtorek 9 czerwca. Z relacji świadków wynika, że napastnik wielokrotnie uderzał nożem w okolice twarzy i szyi swojej ofiary. Przechodnie natychmiast wzywali pomoc i próbowali na własną rękę powstrzymać sprawcę. Jak wskazuje "The Sun", poszkodowanym jest Stephen Ogilvie, 44-letni mężczyzna. Media wskazują, że najprawdopodobniej przeprowadził się on do Belfastu ze Szkocji.
Policja przekazała, że 44-latek doznał obrażeń oczu, a także ran ciętych szyi i pleców. Jak relacjonowali świadkowie zdarzenia cytowani przez "The Sun", atak wyglądał tak, jakby napastnik "próbował odciąć głowę" swojej ofierze.
Brutalny atak w Łodzi. Chuligana czeka surowa kara
Wśród osób, które ruszyły na pomoc, był Maitiu Mág Tighearnán, znany jako Matt. Jak wskazuje "The Sun", Matt wracał do domu, kiedy zobaczył całe zajście. Zdecydował się działać. Chwycił drewniany kij używany w hurlingu (irlandzkim sporcie) i ruszył w stronę napastnika.
Relacje sąsiadów
Mieszkająca w pobliżu Karen Mulholland opowiadała mediom, że chwilę wcześniej jej dzieci wróciły z zabawy do domu. Gdy na zewnątrz zrobiło się głośno, wybiegła sprawdzić, co się stało.
Krzyczałam, że on go dźga, że trzeba zadzwonić na policję - relacjonowała kobieta, dodając, że początkowo myślała, iż to bójka dwóch mężczyzn.
Jak wskazują sąsiedzi, poszkodowany 44-latek mieszkał w okolicy od ok. półtora roku. Z kolei podejrzewany o atak mężczyzna wprowadził się do bloku zaledwie kilka dni wcześniej.
To podobno osoba wymagająca szczególnego wsparcia. Mieszka w tym samym bloku co mężczyzna, który go zaatakował. Krąży wiele różnych informacji na temat tego, co się wydarzyło. Nikt nie wie na pewno, dlaczego Stephen został zaatakowany - powiedziała jedna z sąsiadek w "Daily Mail". Sąsiad poszkodowanego dodał, że Stephen był "głuchy na jedno ucho".
Stephen miał kilka problemów życiowych. Mieszkał sam, ale często gościł u siebie różnych ludzi. Miał zostać przeniesiony do innego mieszkania należącego do spółdzielni mieszkaniowej 15 czerwca - usłyszeli reporterzy.
Zarzuty i nocne protesty po napaści
Detektywi prowadzący dochodzenie w sprawie ataku zabezpieczyli na miejscu zdarzenia nóż kuchenny. 30-letniemu mężczyźnie postawiono zarzuty usiłowania zabójstwa, posiadania przedmiotu z ostrzem w miejscu publicznym oraz groźby zabójstwa. W środę ma się on stawić przed Sądem Magistrackim w Belfaście.
Po ataku na ulicach Belfastu doszło do nocnych protestów. Według mediów podpalono domy, samochody, autobus i pojemniki na śmieci, a część uczestników miała zasłonięte twarze. Ogień objął też pojazdy stojące przy domach, co miało doprowadzić do pożaru trzech budynków.