Warszawa: Nieformalny koncert na Woli
Około godziny 18 przy ulicy Ordona na warszawskiej Woli odbyło się nieformalne, “niezapowiedziane” wydarzenie muzyczne, na który przyszedł tłum ludzi. Według świadków mogło to być nawet kilka tysięcy osób.
AKTUALIZACJA: Pierwotna treść niniejszego artykułu zawierała nieprawdziwe informacje, że Pan Max Korzh był w jakikolwiek sposób zaangażowany w opisywany koncert w dzielnicy Wola. W rzeczywistości Pan Maksim Korzh nie miał żadnego związku z organizacją tego wydarzenia, nie występował na nim, a także nie był na nim obecny.
Zdarzenie miało miejsce na jednym z terenów określanych jako prywatne (z relacji mieszkańców byłe tereny PKP), w rejonie skrzyżowania Ordona z Kasprzaka. Nagły napływ uczestników spowodował poważne utrudnienia dla okolicznych mieszkańców. Brak miejsc parkingowych, źle zaparkowane auta, hałas aut sportowych uniemożliwiający oglądanie telewizji, a także odpalane race, fajerwerki i głośne tańce sprawiły, że sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli. Nieoficjalne “zaproszenie” na imprezę w tej okolicy dostali wszyscy, którzy zdążyli zobaczyć relacje na Instagramie, jednej z osób, która to organizowała.
Na miejsce skierowano kilkadziesiąt załóg policji. Funkcjonariusze zakończyli nielegalne zgromadzenie, a uczestnicy wyszli na ulice, blokując miejscami ruch pojazdów. Policja zabezpieczała przejście tłumu i prowadziła wyrywkowe legitymowania osób. Według relacji świadków doszło do kilku incydentów.
Po zakończeniu zgromadzenia okolica była mocno zanieczyszczona – na chodnikach i jezdniach pozostawiono liczne butelki i puszki po alkoholu. Mieszkańcy skarżyli się również na osoby załatwiające potrzeby fizjologiczne w przestrzeni publicznej. “Dzicz” – jednym słowem nazwał tak zgromadzony tłum pan Mariusz – mieszkaniec ulicy Ordona.
Mieszkańcy pytają się, czy ktoś z urzędników o tym wiedział, a jeśli tak kto na to wydał zgodę. Organizator odpowiadał na swoich social mediach, że “jest to teren prywatny i policja wam nic nie zrobi“. A my mieszkańcy Warszawy zapłacimy razem za sprzątanie tego całego bałaganu…