Atak na nauczycielkę w Bydgoszczy. Jest oświadczenie sądu
Uczeń miał znieważyć i uderzyć nauczycielkę w jednej z bydgoskich szkół ponadpodstawowych. Jego sprawą zajmie się sąd. - Ustalono, iż nieletni nie był wcześniej notowany i nie stosowano wobec niego żadnych środków wychowawczych - przekazała o2.pl sędzia Anita Morwińska-Sobiecka z Sądu Rejonowego w Bydgoszczy.
Wracamy do sprawy ataku na nauczycielkę, którą opisaliśmy jako pierwsi. 9 grudnia 2025 roku matematyczka z Centrum Kształcenia Rolniczego w Bydgoszczy zabrała uczniowi telefon, co doprowadziło nastolatka do furii.
Wg policji, chłopak najpierw wyzywał nauczycielkę, a następnie miał uderzyć ją krzesłem w rękę. Próbowała go uspokoić koleżanka z klasy. Na miejscu pojawiło się pogotowie i policja. Z informacji o2.pl wynika, że nastolatek nie jest już uczniem Centrum Kształcenia Rolniczego. Rodzice zabrali go ze szkoły.
Informuję, iż patrol policji interweniował w jednej ze szkół na terenie Bydgoszczy. Zgłoszenie dotyczyło agresywnego ucznia w stosunku do nauczycielki podczas lekcji. Z ustaleń wynika, że nieletni znieważył nauczycielkę w czasie wykonywania przez nią obowiązków służbowych i naruszył jej nietykalność cielesną - potwierdzała zdarzenie w rozmowie z o2.pl nadkom. Lidia Kowalska z Zespołu Komunikacji Społecznej KMP w Bydgoszczy.
Sprawą ataku nastolatka zajął się VI Wydział Rodzinny i Nieletnich Sądu Rejonowego w Bydgoszczy. Materiały policyjne w sprawie nieletniego trafiły tam 19 grudnia. Jak się dowiadujemy, sąd podjął już pierwsze działania ws. kontroli sytuacji rodzinnej agresywnego ucznia.
Nieletni nie był wcześniej notowany i nie stosowano wobec niego żadnych środków wychowawczych. Wszystkie sprawy nieletnich rozpoznawane są przy drzwiach zamkniętych - przekazała o2.pl wiceprezes Sądu Rejonowego w Bydgoszczy, sędzia Anita Morwińska-Sobiecka.
Możliwym naruszeniem nietykalności i znieważeniem nauczycielki zajmie się sędzia Joanna Kurek, która przebywa na zwolnieniu lekarskim. Sprawa powinna ruszyć po jej powrocie.
Dyrekcja szkoły zabrała głos w tej sprawie jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. Według dyrektora Przemysława Wosia "nie doszło do pobicia, a tzw. sytuacji kryzysowej na lekcji".
Czy doszło do naruszenia nietykalności nauczyciela, zbadają odpowiednie organy. [...] Zachowano procedury i zgodnie z procedurami zostały powiadomione odpowiednie służby, które przyjechały na miejsce. Uczniowie, którzy byli świadkami sytuacji, jak i nauczyciel, zostali natychmiast objęci pomocą psychologiczną. Sprawą zajmują się instytucje do tego powołane - przekazał o2.pl dyrektor Woś.
Marcin Lewicki dziennikarz o2.pl