Bułgar oglądał TikToka. Nie wyhamował. Małe dziecko zginęło w Anglii

20-miesięczny Finley zginął po wypadku drogowym w angielskim Lincolnshire, do którego doszło, gdy kierowca zamiast obserwować drogę oglądał filmy na TikToku. Jak podaje brytyjski "The Sun", mężczyzna został skazany na 11 lat i trzy miesiące więzienia za spowodowanie śmierci przez niebezpieczną jazdę.

Oglądał TikToka podczas jazdy. W wypadku zginęło dzieckoOglądał TikToka podczas jazdy. W wypadku zginęło dziecko
Źródło zdjęć: © Facebook, lincs.police
Danuta Pałęga

Do tragedii doszło 19 marca ubiegłego roku na rondzie Holdingham przy drodze A17. Chloe wracała z synami z zajęć pozaszkolnych, gdy w stojący w korku samochód marki Kia Ceed uderzył Volkswagen Passat prowadzony przez Hristo I. Siła uderzenia zepchnęła auto kobiety na stojące przed nim Audi A5.

20-miesięczny Finley został przewieziony do szpitala z obrażeniami zagrażającymi życiu. Zmarł dwa dni później. Jego matka odniosła poważny uraz barku i przeszła operację rekonstrukcyjną. W samochodzie znajdował się również starszy, ośmioletni brat chłopca.

Śledczy sprawdzili telefon kierowcy

Jak informuje brytyjski "The Sun", analiza urządzeń należących do Hristo I. wykazała, że przez siedem minut przed zderzeniem korzystał z TikToka oraz Apple TV. Policja przekazała, że zabezpieczono dowody świadczące o oglądaniu, pobieraniu i przesyłaniu materiałów wideo. Badanie wykazało również, że tuż przed kolizją na telefonie odtwarzany był film w aplikacji TikTok. Kierowca nie zareagował na zwalniający ruch i uderzył w stojące pojazdy.

11 czerwca Sąd Koronny w Lincoln skazał Bułgara na 11 lat i trzy miesiące pozbawienia wolności. Mężczyzna wcześniej przyznał się do spowodowania śmierci przez niebezpieczną jazdę.

Rodzice pożegnali syna

Rodzice chłopca, Chloe i Daniel, opublikowali poruszające oświadczenie. Jak podaje "The Sun", opisali Finleya jako "mały promyk słońca", który wnosił radość do życia wszystkich wokół. – Miał najpiękniejszy uśmiech, a jego jasnoniebieskie oczy rozświetlały pokój – napisali. Dodali, że uwielbiał tańczyć z bratem, czytać książki, jeździć na rowerze i podczas spacerów witać napotkane psy.

Rodzice podkreślili, że przez bezmyślne decyzje kierowcy nigdy nie usłyszą już głosu swojego syna ani nie będą mogli towarzyszyć mu w najważniejszych momentach dorastania.

Policja: tragedii można było uniknąć

Sierżant detektyw James Perring z jednostki badającej poważne wypadki drogowe podkreślił, że do tragedii doszło wyłącznie z powodu nieuwagi kierowcy. – To była całkowicie możliwa do uniknięcia kolizja. Rozproszenie uwagi podczas jazdy kosztowało życie małego dziecka i zniszczyło życie całej rodziny – powiedział, apelując do kierowców, by nigdy nie korzystali z telefonu podczas prowadzenia samochodu.

Wybrane dla Ciebie