Do zdarzenia doszło 22 lipca ubiegłego roku w Langley, w Middleton. Devon Simmonds-Caines jechał rowerem elektrycznym, który wcześniej tego dnia został skradziony synowi Terrence'a Kinga. Według ustaleń śledczych 60-latek ruszył samochodem za nastolatkiem.
Na ulicy Rowrah Crescent, jadąc z prędkością sięgającą niemal dwukrotności obowiązującego limitu, uderzył w chłopca. Devon doznał rozległych obrażeń i zmarł na miejscu. Z materiału dowodowego wynikało, że kierowca nie hamował przed zderzeniem.
Pierwszy proces rozpoczął się w styczniu 2026 r., jednak ławnicy nie zdołali wydać jednomyślnego werdyktu. Po rozwiązaniu składu przysięgłych King przyznał się do nieumyślnego spowodowania śmierci. Prokuratura zdecydowała się jednak na ponowne postawienie zarzutu morderstwa i doprowadziła do drugiego procesu.
W piątek 17 lipca sąd koronny przy Minshull Street w Manchesterze uznał Terrence'a Kinga za winnego morderstwa. Po ogłoszeniu wyroku z galerii dla publiczności dobiegły głośne krzyki. Oskarżony siedział z pochyloną głową, a sędzia Maurice Greene zwrócił się do obecnych.
Rozumiem te emocje - powiedział cytowany przez "The Mirror".
Podczas procesu Terrence King przekonywał, że nie chciał skrzywdzić nastolatka. Twierdził, że próbował jedynie "zablokować" rower, a do wypadku doszło w wyniku "przypływu wściekłości".
Podjąłem decyzję, żeby zablokować rower. Próbowałem ustawić samochód za nim albo z boku – mówił przed sądem. Zapytany, dlaczego nie hamował, odpowiedział: – Nie wiem.
Morderstwo 15-latka. Prokurator przekonał ławę przysięgłych
Prokurator Michael Hayton KC przekonywał jednak, że kierowca działał świadomie. Jak podano w oświadczeniu prokuratury (Crown Prosecution Service), skazany podjął "świadomą i celową decyzję", by skierować samochód w stronę nastolatka i doprowadzić do zderzenia.
Ława przysięgłych przyjęła argumentację oskarżenia i uznała, że doszło do morderstwa, a nie jedynie do nieumyślnego spowodowania śmierci. Sąd jedynie ogłosił werdykt o winie. Skazanie na karę ma nastąpić na osobnym posiedzeniu.