Córka Jaworka jest przekonana. "Ktoś pomagał" Teresie D.
Teresa D. miała ukrywać przez trzy lata Jacka Jaworka, potrójnego mordercę swojej rodziny. Jego córka jest przekonana, że ktoś pomagał seniorce. Podejrzenia padają na jego siostrę, która do domu w Borowcach miała klucze. Nagle zaczęły stamtąd ginąć rzeczy, a córka zauważyła je w domu u ciotki.
Przed sądem w Myszkowie trwa proces 75-letniej Teresy D. oskarżonej o ukrywanie Jacka Jaworka, który zabił trzy osoby w nocy z 9 na 10 lipca 2021 r. Kobieta utrzymuje, że Jaworek ukrywał się u niej jedynie przez krótki okres. Jego ciało znaleziono dopiero 19 lipca 2024 roku po samobójstwie. Teresa D. ukrywała go, według prokuratury, od samego początku.
Sceny na S19. Za kierownicą 20-letni Ukrainiec. Nagle wysiadł z auta
Podczas dochodzenia okazało się, że Jaworek zabrał z rodzinnego domu szereg przedmiotów, które znalazły się później w miejscu, gdzie się ukrywał. Jedyną osobą z kluczem do domu była Anna M., siostra Jaworka. Na polecenie Teresy D. miała wszystkie rzeczy należące do zabójcy wynieść do szopy. Potem te przedmioty zaczęły ginąć.
Mój stary fotel rattanowy z mojego pokoju. Ojciec nie chciał się z nim rozstać, on nawet zabrał ze sobą stare noże, czajnik, krajalnicę do chleba. Nie mam żadnych wątpliwości, że to są rzeczy z domu w Borowcach. Przecież starsza kobieta nie przewiozła ich sama? Ktoś jej pomagał - cytuje "Fakt" słowa córki Jaworka.
Anna M. pracowała jako pielęgniarka. Na dzień przed śmiercią Jacka Jaworka miała rozmawiać z Teresą D. wielokrotnie, a jedna z rozmów trwała nawet godzinę. - Albo ja, albo ona nie rozłączyłyśmy telefonu - twierdziła siostra Jaworka. Kobieta zaprzecza długiemu kontaktowi, twierdząc, że był on przypadkowy i bez znaczenia. Dodaje, że brata nie rozpoznała nawet na okazaniu.
Człowiek, który ukrywa się, inaczej wygląda. Spodziewałam się, że będzie zarośnięty i zaniedbany. Tymczasem nie było widać po nim, że jest "wczoraj umyty". Był zadbany i ogolony - mówiła przed sądem cytowana przez "Fakt".
Te zeznania – zdaniem prokuratury – są sprzeczne z jej ustaleniami. Śledczy uważają, że Jacek Jaworek odebrał sobie życie przez zły stan zdrowia. Dlatego ich zdaniem Teresa D. próbowała go uratować i szukała pomocy, m.in. u Anny M. - dodaje "Fakt".
Według "Faktu", dzień przed śmiercią Jaworka kobiety miały się spotkać. Teresa D. miała skarżyć się na bóle sercowe. Anna M. radziła, by seniorka udała się do lekarza. Warto nadmienić, że Teresa D. była sprzątaczką w ośrodku zdrowia. Przed sądem okazało się, że Anna M. tylko raz przywiozła jej witaminy, bo bardzo źle wyglądała.
Nie wiem, kto pomagał Jackowi Jaworkowi, nie zakładałam, że ktoś mu pomaga, bo byłam przekonana, że nie żyje — Anna M. mówiła stanowczo przed sądem cytowana przez "Fakt".