Miał zgwałcić młodą policjantkę. Dotarli do jego matki

Te informacje wstrząsnęły całym krajem. Policyjny dowódca miał zgwałcić młodą funkcjonariuszkę w trakcie imprezy zakrapianej alkoholem. Teraz "Fakt" rozmawiał z matką Marcina J.

Młoda policjantka prowadziła w stanie nietrzeźwości.Miał zgwałcić policjantkę. Matka dowódcy zabrała głos.
Źródło zdjęć: © Getty Images
Mateusz Domański

Impreza miała miejsce na terenie jednostki Wydziału Prewencji Policji w Warszawie. Marcin J., dowódca 9. kompanii, w pewnym momencie miał udać się do pokoju z 22-letnią stażystką. Właśnie tam miało dojść do gwałtu.

Aktualnie zatrzymany funkcjonariusz znajduje się w areszcie. Młoda policjantka natomiast korzysta z opieki psychologa.

Tymczasem reporter "Faktu" dotarł do matki zatrzymanego policjanta.

Zimno mi się robi, gdy sobie o tym pomyślę. Ja nie wiem do końca wszystkiego i nie chcę nikomu zaszkodzić, ale powiem panu, że nie wierzę w to, że syn mógł skrzywdzić tę dziewczynę. To jest dobry człowiek. Poświęcał się pracy w policji. Na swoim koncie ma tyle wyróżnień, dyplomów, podziękowań - podkreśliła kobieta.

"Każdy może potwierdzić"

- Jako chłopak, ojciec, syn - był najlepszy - zapewniła. Matka zatrzymanego policjanta twierdzi też, że chętnie pomagał innym.

W rodzinie każdy może potwierdzić, że gdy ktoś zwrócił się do niego o pomoc, nigdy nie odmówił. Nie mówię, że nie wypił, może i wypił, ale nie wydaje mi się, żeby mógł skrzywdzić tę dziewczynę. Żył pracą. Potrafił wrócić znad morza, jeśli go potrzebowali. Wspominał o awansie i mówił, że jest ktoś, kto próbuje go zniszczyć. I go zniszczył - zaznaczyła, cytowana przez "Fakt".

Następnie zaczęła snuć teorie, że może ktoś chciał wejść na jego stanowisko. - Nie wiem. Nie chcę nikomu zaszkodzić - dodawała.

Tabloid spostrzegł jednocześnie, że ludzi we wsi, z której pochodzi Marcin J., mają mieszane uczucia.

Wybrane dla Ciebie