Do zbrodni doszło w grudniu 1987 roku w Jacksonville na Florydzie. Ofiarą była 20-letnia Melissa Taylor Ellison, matka 13-miesięcznej córki. Według ustaleń policji sprawca dostał się do domu, wybijając okno, a następnie zaatakował kobietę w jej sypialni. Zadał jej śmiertelne ciosy kawałkiem drewna z kominka.
Makabrycznego odkrycia dokonali współlokatorzy Ellison. Zaniepokoił ich płacz jej małej córki, którą znaleźli na kanapie. Chwilę później weszli do sypialni i natrafili na ciało kobiety z licznymi obrażeniami głowy.
Mimo przesłuchań świadków i zabezpieczenia śladów, prowadzone wówczas śledztwo nie doprowadziło do ustalenia sprawcy. Sprawa trafiła do kategorii tzw. "cold case", czyli niewyjaśnionych przestępstw, do których śledczy wracają po latach.
Jak podaje "New York Post", przełom nastąpił 8 lipca tego roku. Gary Glowacz, mieszkający obecnie w Middleburgu na Florydzie, niespodziewanie zadzwonił do biura szeryfa w Jacksonville i przekazał, że posiada informacje dotyczące zabójstwa. Policja nie ujawniła, co dokładnie powiedział podczas rozmowy ani dlaczego jego zgłoszenie wzbudziło natychmiastowe podejrzenia.
Mężczyzna został przesłuchany przez detektywów, a następnie jeszcze tego samego dnia zatrzymany. Usłyszał zarzuty morderstwa oraz włamania połączonego z użyciem przemocy.
Jak podają lokalne media, Glowacz był wcześniej wielokrotnie notowany. W przeszłości został skazany m.in. za zakup kokainy oraz włamanie. Śledczy na razie nie ujawnili, jakie dowody pozwoliły po blisko 40 latach postawić mu zarzut zabójstwa ani czy kluczową rolę odegrały nowe analizy materiału dowodowego, czy też informacje przekazane przez samego podejrzanego.