Rzeźnik z Irpienia nagrodzony. Rosyjski wojskowy z nową posadą

Siergiej Karasiew, odpowiedzialny za zbrodnie w ukraińskim Irpieniu, został zastępcą burmistrza Samary - donosi Mediazona. Jak czytamy, na 43-letnim pułkowniku ciążą bardzo poważne zarzuty związane z jego działalnością w Ukrainie.

Zbrodniarz z Irpienia otrzymał stanowiskoZbrodniarz z Irpienia otrzymał stanowisko
Źródło zdjęć: © Getty Images, Sota | Anadolu, X
Rafał Strzelec

Jak podaje Mediazona, Siergiej Karasiew został zastępcą burmistrza Samary. Pułkownik na nowym stanowisku ma nadzorować "kwestie wsparcia uczestników wojny z Ukrainą oraz ich rodzin". Nową pracę miał uzyskać w ramach programu przekwalifikowania wojskowych na urzędników "Czas bohaterów".

Wobec 43-latka kierowane są bardzo poważne zarzuty związane z jego działalnością na Ukrainie. "Mediazona" informuje, że wedle ustaleń prokuratury w 2022 roku Karasiew zastrzelił mieszkańca okupowanego Irpienia z powodu braku dokumentów, a także pobił 73-letnią emerytkę, wyrywając jej kępkę włosów i wybijając zęby kolbą karabinu automatycznego.

Początkowo nie ujawniano tożsamości wojskowego. We wrześniu 2025 roku brytyjska gazeta "The Sunday Times" ujawniła tożsamość podejrzanego. Jego fotografia została zaprezentowana wśród innych wojskowych oskarżanych o przestępstwa na terytorium Ukrainy.

Fotografie znajdujące się w akcie oskarżenia Prokuratury Generalnej mają potwierdzać, że chodzi właśnie o Siergieja Karasiewa. Wojskowy był dowódcą 98. dywizji powietrznodesantowej. Następnie, po inwazji Rosji w Ukrainie, przejął dowództwo w 31. brygadzie desantowo-szturmowej. Właśnie w tej roli jest wymieniany w ukraińskich dokumentach.

Irpień to jedno z miejsc, gdzie Rosjanie dokonywali masowych zbrodni wojennych. Obejmowały one zabójstwa, tortury i gwałty na ludności cywilnej. Łącznie prokuratura generalna doliczyła się 120 tys. zbrodni rosyjskich dokonanych także w Buczy i Izium.

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu o2