Szok w USA. Federalny sięga po broń i strzela. 37-latek nie żyje
Postrzelony w sobotę (24 stycznia) w amerykańskim Minneapolis 37-letni mężczyzna zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Jak podaje Seattle Times, informację o jego śmierci potwierdzają dokumenty szpitalne uzyskane przez Associated Press. Do strzelaniny doszło podczas działań federalnych funkcjonariuszy imigracyjnych, jednak szczegółowe okoliczności zdarzenia wciąż są wyjaśniane.
Wkrótce po zdarzeniu do sieci trafiło nagranie wideo z momentu strzelaniny. Widać na nim, jak agenci federalni szarpią się z mężczyzną, powalają go na ulicę, a następnie padają strzały. Na nagraniu wyraźnie widoczni są funkcjonariusze z bronią w ręku, a w tle słychać odgłosy wystrzałów.
Jak podaje Seattle Times, można już potwierdzić, że mężczyzna miał przy sobie broń palną. Rzeczniczka Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego Tricia McLaughlin przekazała, że posiadał on broń z dwoma magazynkami, a sytuacja była "rozwojowa". Dodatkowo w mediach społecznościowych pojawiła się informacja, że mężczyzna próbował sięgnąć po broń w kierunku funkcjonariuszy, zanim ci użyli śmiercionośnej siły.
Trump uderzył w Norwegię. Poszło o nagrodę Nobla. "Stracili prestiż"
Szef policji w Minneapolis, Brian O'Hara, powiedział, że strzelanina miała miejsce na południu miasta, a zabitą osobą jest 37-letni biały mężczyzna, mieszkaniec Minneapolis, który również uważany jest za obywatela USA.
Tło wydarzeń i reakcja władz
Gubernator Minnesoty Tim Walz poinformował, że do strzelaniny doszło w trakcie represji imigracyjnych administracji Donalda Trumpa. Jak podaje Seattle Times, Walz skontaktował się z Białym Domem i wezwał prezydenta do zakończenia działań określanych przez Departament Bezpieczeństwa Krajowego jako największa w historii operacja egzekwowania przepisów imigracyjnych.
Wycofajcie tysiące brutalnych, niewyszkolonych funkcjonariuszy z Minnesoty. Natychmiast – napisał gubernator w mediach społecznościowych.
Protesty i napięta sytuacja na ulicach
Do strzelaniny doszło w czasie trwających od 7 stycznia codziennych protestów w Twin Cities, które wybuchły po śmierci 37-letniej Renee Good, zastrzelonej wcześniej podczas interwencji funkcjonariusza Służby Imigracyjnej i Celnej. Sobotnie zdarzenie miało miejsce ok. 2 km od miejsca tamtej tragedii.
Po strzelaninie na miejscu zebrał się rozwścieczony tłum, który wykrzykiwał wulgaryzmy pod adresem federalnych funkcjonariuszy, nazywając ich "tchórzami" i domagając się ich wyjazdu z miasta. Skrzyżowanie zostało zablokowane, a teren zabezpieczali uzbrojeni funkcjonariusze.