"To był ostatni ślad". Makabryczna śmierć 23-latki. Teraz apelują
Tragicznie zakończyły się poszukiwania 23-letniej obywatelki Ukrainy Iryny M. Kobieta, która zniknęła po wizycie w Tczewie, została bestialsko zamordowana. Teraz ruszyła zbiórka środków na rzecz jej bliskich. Zaapelowano o wpłaty.
Sprawa Iryny M. wstrząsnęła całą Polską. 23-letnia Ukrainka zaginęła na początku października 2025 roku na terenie Tczewa. Przełom nastąpił w połowie lutego. Dokonano wstrząsających ustaleń.
W toku tego postępowania funkcjonariusze Policji wraz z prokuratorem, zgromadzili materiał dowodowy, który wskazywał, że zaginiona kobieta została zabita, a jej ciało spalone. Uzyskane w toku postępowania dowody doprowadziły do odnalezienia szczątków ciała pokrzywdzonej oraz ustalenia osób, które miały związek z tą zbrodnią - podała Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.
12 lutego 2026 roku funkcjonariusze zatrzymali obywateli Ukrainy: Dmytra P. (lat 31), Volomyra K. (lat 36) i Olha P. (lat 58).
Irynę zamordować miał pierwszy z nich. 31-latkowi prokurator zarzucił popełnienie trzech przestępstw, takich jak pozbawienie wolności pokrzywdzonej; pozbawienie, w zamiarze bezpośrednim, życia pokrzywdzonej w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie; znieważenie zwłok poprzez ich spalenie.
"Sprawiedliwość dla Iryny"
Teraz na pomagam.pl powstała zbiórka na rzecz bliskich Iryny (TUTAJ >>>). Chcą walczyć o sprawiedliwość, a także sprowadzić ciało 23-latki do Ukrainy.
Iryna po urodzeniu dziecka walczyła z depresją poporodową. Później, gdy doszła do siebie, walczyła o kontakt z synkiem, co utrudniał jej były partner. Znalazła pracę i mieszkanie, a sprawa opieki nad Bogdankiem trafiła do sądu. Ostatnia rozprawa odbyła się 2 października 2025 r. Po niej były partner nagle zmienił swoje podejście - zaprosił Irynę na spotkanie z dzieckiem. W niedzielę, 5 października, Iryna przyjechała do Tczewa. Przed południem udała się na spacer z synkiem i byłym partnerem. Potem Bogdanek miał wrócić z ojcem do domu na drzemkę, a po południu mieli drugi raz spotkać się z Iryną. Ona czekała na nich w pizzerii i to był ostatni ślad. Później trop się urwał - telefon milczał, żadne kamery monitoringu nie zarejestrowały Iryny, a do drugiego spaceru z synkiem prawdopodobnie nigdy nie doszło - czytamy w opisie.
Ze zbiórki dowiadujemy się m.in. tego, że ciało Iryny znaleziono przy Wiśle.
Dziś wiemy już, że były partner uprowadził Irynę i jeszcze tego samego dnia bestialsko ją zamordował - uderzając tępym narzędziem, a potem podpalił ciało. Grozi mu dożywotnie więzienie. Zatrzymano też jego kolegę, który miał wiedzieć o zbrodni i miejscu ukrycia ciała, a jego matka miała składać fałszywe zeznania. Mama Iryny nie wytrzymała tego, co się stało - zmarła w piątek, 20 lutego - przekazano.